Jeden z naszych Klientów, który prowadzi jednoosobową spółkę z o.o., jest jej jedynym wspólnikiem i jedynym członkiem zarządu, złożył nam takie oto zlecenie: „proszę przygotować dla mnie umowę o pracę na najniższe wynagrodzenie”. Z pozoru sprawa wydaje się prosta. Skoro spółka z o.o. jest odrębną osobą prawną, to może zatrudnić pracownika i jak się wydaje też i samego prezesa zarządu. Problem polega na tym, że w tej sytuacji ten „pracownik” jest jednocześnie jedynym udziałowcem i jej jedynym członkiem zarządu. I właśnie tu zaczynają się poważne problemy tej sytuacji.
Najkrótsza odpowiedź, czy można taką umowę o pracę przygotować, brzmi tak: co do zasady nie jest to dobre ani bezpieczne rozwiązanie dla prezesa zarządu (jedynego udziałowca) ani też dla jednoosobowej spółki z o.o., gdy klient ma być zatrudniony jako pracownik w swojej spółce z o.o., a jego obowiązki miałyby pokrywać się z prowadzeniem spraw spółki. W takim modelu największy problem dotyczy istoty stosunku pracy. Umowa o pracę wymaga bowiem trwałego i rzeczywistego podporządkowania pracownika pracodawcy, wykonywania pracy pod kierownictwem, w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę oraz za wynagrodzeniem (art. 22 § 1 k.p.). Jeżeli ktoś faktycznie wydaje polecenia sam sobie, kontroluje sam siebie i rozlicza sam siebie, to bardzo trudno mówić o rzeczywistym stosunku pracy (art. 22 § 1 k.p.).
Dwa odrębne problemy: reprezentacja spółki i rzeczywisty stosunek pracy
W takich sprawach trzeba oddzielić od siebie dwie kwestie. Pierwsza to prawidłowe zawarcie samej umowy o pracę. Druga kwestia to odpowiedź na pytanie, czy nawet prawidłowo zawarta umowa o pracę rzeczywiście tworzy stosunek pracy.
Od strony formalnej ustawodawca przewidział szczególne zasady zawierania umów między spółką z o.o. a członkiem jej zarządu. Jeżeli jedyny wspólnik jest zarazem jedynym członkiem zarządu, to nie stosuje się zwykłej reguły reprezentacji przez radę nadzorczą albo pełnomocnika. W takim wypadku czynność prawna między tym wspólnikiem/członkiem zarządu a reprezentowaną przez niego spółką wymaga formy aktu notarialnego, a notariusz zawiadamia o niej sąd rejestrowy (art. 210 § 2 k.s.h.). To oznacza, że „zwykła” umowa o pracę (zawarta nie w formie aktu notarialnego), nawet bardzo starannie przygotowana, będzie obarczona zasadniczą wadą formalną (art. 210 § 2 k.s.h.).
To jednak dopiero pierwszy problem. Nawet zachowanie formy aktu notarialnego nie załatwia jednak sprawy. Sąd Najwyższy od lat podkreśla, że o tym, czy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, nie decyduje forma dokumentu, nazwa umowy ani samo opłacanie składek na ZUS. Liczy się to, czy strony rzeczywiście realizują elementy właściwe dla zatrudnienia pracowniczego, a więc czy w relacji istnieje podporządkowanie pracownika, wykonywanie pracy na cudze ryzyko i pod cudzym kierownictwem. W wyroku z 13 września 2016 r., III UK 226/15, Sąd Najwyższy przypomniał, że samo formalne zawarcie umowy, wypłata wynagrodzenia czy zgłoszenie do ubezpieczeń nie przesądzają jeszcze o istnieniu stosunku pracy; istotne jest „faktyczne i rzeczywiste” wykonywanie zatrudnienia o cechach pracowniczych. W tej samej linii orzeczniczej Sąd Najwyższy wskazywał też, że nie da się sensownie obronić koncepcji podporządkowania pracownika „samemu sobie”.
Dlaczego w jednoosobowej spółce z o.o. etat prezesa zwykle się nie obroni
W klasycznym modelu zatrudnienia pracodawca organizuje pracę, wydaje polecenia, kontroluje wykonanie zadań i ponosi ryzyko gospodarcze. Tymczasem w jednoosobowej spółce z o.o., w której jedyny wspólnik jest równocześnie jedynym członkiem zarządu, ta sama osoba skupia w swoich rękach pełnię władzy właścicielskiej i zarządczej. To on decyduje o wszystkim. Z tego powodu ZUS od lat wprost wskazuje, że nie można zatrudnić jako pracownika jedynego wspólnika, który jest jednocześnie jedynym członkiem zarządu jednoosobowej spółki z o.o., chyba że jego obowiązki w ogóle nie polegają na kierowaniu spółką ani prowadzeniu jej spraw. To zastrzeżenie jest bardzo ważne, ale w praktyce ma znaczenie raczej wyjątkowe.
Orzecznictwo sądowe idzie w tym samym kierunku. W materiałach opublikowanych na stronach ZUS przywołano m.in. wyrok Sądu Najwyższego z 7 kwietnia 2010 r., II UK 177/09, w którym zaznaczono, że podporządkowanie jedynemu wspólnikowi jako zgromadzeniu wspólników ma w takim układzie „abstrakcyjny, sztuczny charakter”, skoro ta sama osoba jest jednocześnie jedynym wspólnikiem spółki. Z kolei w wyroku z 11 września 2013 r., II UK 36/13, Sąd Najwyższy stwierdził, że jedyny lub niemal jedyny wspólnik co do zasady nie może pozostawać ze spółką w stosunku pracy, ponieważ status pracownika zostaje „wchłonięty” przez status właściciela spółki z o.o.. Te wypowiedzi dobrze oddają dominujące podejście praktyki i sądów wobec zagadnienia zatrudnienia prezesa zarządu w jednoosobowej spółce z o.o..
Warto przy tym dodać, że orzecznictwo nie mówi, iż umowa o pracę jedynego wspólnika jest niemożliwa zawsze i w każdej konfiguracji. W wyroku z 13 września 2016 r., III UK 226/15, Sąd Najwyższy zastrzegł, że sam art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych nie wyłącza automatycznie każdej umowy o pracę jedynego wspólnika spółki z o.o.. Innymi słowy, teoretycznie można sobie wyobrazić wyjątkową sytuację faktyczną, w którym jedyny wspólnik wykonuje na rzecz spółki rzeczywiście odrębną, podporządkowaną pracę, całkowicie niezwiązaną z zarządzaniem spółką. Tyle że w sprawach sądowych sądy bardzo wnikliwie badają, czy nie chodzi wyłącznie o próbę fikcyjnego zatrudnienia prezesa zarządu.
ZUS i tak widzi tu odrębny tytuł ubezpieczeniowy
To jest drugi powód, dla którego pomysł „stwórzmy etat dla prezesa na najniższą krajową” często okazuje się chybiony. Wspólnik jednoosobowej spółki z o.o. jest bowiem przez ustawę o systemie ubezpieczeń społecznych traktowany jako osoba prowadząca pozarolniczą działalność gospodarczą. Z tego tytułu podlega obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym, a podstawą nie jest faktyczne prowadzenie działalności gospodarczej, lecz posiadanie statusu jedynego wspólnika (art. 6 ust. 1 pkt 5 w zw. z art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych). W uchwale z 21 lutego 2024 r., III UZP 8/23, Sąd Najwyższy potwierdził bardzo wyraźnie, że jedyny wspólnik spółki z o.o. podlega obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym z tego właśnie tytułu niezależnie od tego, czy spółka faktycznie prowadzi działalność.
To oznacza, że klient nie „ucieknie” od statusu wspólnika jednoosobowej spółki z o.o. przez samo podpisanie umowy o pracę. Jeżeli ZUS uzna, że stosunek pracy był pozorny albo nie spełniał cech z art. 22 k.p., pozostanie tytuł ubezpieczeniowy wynikający z bycia jedynym wspólnikiem spółki z o.o.. W praktyce może to prowadzić do sporów o prawidłowość zgłoszeń, korekty dokumentów ubezpieczeniowych i płatności na poczet ubezpieczenia społecznego a czasem także do zakwestionowania rozliczeń wynagrodzenia po stronie spółki.
Czy są sytuacje wyjątkowe, gdy umowa o pracę może być obroniona?
Tak, są, ale trzeba je stosować bardzo ostrożnie. ZUS sam przyznaje, że wyjątek może dotyczyć sytuacji, w której obowiązki zatrudnionego wspólnika nie polegają na kierowaniu spółką ani na prowadzeniu jej spraw. W takim wariancie należałoby wykazać realne podporządkowanie pracownika. To wymagałoby bardzo precyzyjnego rozdzielenia ról, rzeczywistego wyodrębnienia stanowiska pracy, wyznaczenia osoby nadzorującej pracę oraz takiego ułożenia kompetencji, aby klient nie wydawał poleceń sam sobie i nie rozliczał samego siebie z wykonania obowiązków pracowniczych.
Tyle że przy takim układzie, w którym ta sama osoba jest zarazem jedynym wspólnikiem i jedynym członkiem zarządu, wykazanie takiej konstrukcji jest skrajnie trudne. W nowszym orzecznictwie Sąd Najwyższy podkreślał, że nawet tam, gdzie pojawia się prokurent czy inna osoba pełniąca funkcje nadzorcze, ostatecznie trzeba zbadać, czy zatrudniony wspólnik ma realny wpływ na funkcjonowanie spółki i czy podporządkowanie nie jest fikcyjne.
Co w takiej sytuacji doradzić klientowi zamiast etatu
W opisanym stanie faktycznym rozsądniejszym rozwiązaniem będzie zastanowienie są nad możliwością wprowadzenia drugiego wspólnika do spółki i wynagrodzenia za pełnienie funkcji członka zarządu albo zawarcie umowy menedżerskiej.
Przebudowa struktury własnościowej spółki, w praktyce oznacza odejście od modelu jednoosobowej spółki z o.o. i dopuszczenie do spółki drugiego wspólnika, który nie będzie wspólnikiem iluzorycznym, oraz takie przeorganizowanie organów i relacji wewnętrznych, aby dało się obronić realne podporządkowanie pracownicze. ZUS wprost zaznacza, że w spółce wieloosobowej zatrudnienie członka zarządu na podstawie umowy o pracę może być dopuszczalne, ale tylko wtedy, gdy udział innego wspólnika nie ma charakteru pozornego, a reprezentacja przy zawieraniu umowy jest zgodna z art. 210 § 1 k.s.h.
Jakie dokumenty trzeba przygotować?
Jeżeli klient w obecnym modelu, czyli jako jedyny wspólnik i jedyny członek zarządu, prosi wyłącznie o „dokumenty do zatrudnienia na umowę o pracę”, to odpowiedzialna odpowiedź prawnika powinna zacząć się nie od wzoru umowy, lecz od pisemnej opinii albo przynajmniej mailowego stanowiska, w którym wyraźnie będzie wskazane, że taki model zatrudnienia prezesa zarządu i jedynego wspólnika jest bardzo ryzykowny i co do zasady nie powinien być rekomendowany. Takie stanowisko powinno opisywać dwa ryzyka: nieważność czynności prawnej z powodu niezachowania formy aktu notarialnego oraz wysokie ryzyko zakwestionowania samego stosunku pracy z uwagi na brak podporządkowania i nakładanie się roli właścicielskiej i zarządczej z pracowniczą (art. 210 § 2 k.s.h.; art. 22 § 1 k.p.).
Jeżeli mimo to klient chce dalej analizować wariant „etatu dla prezesa zarządu”, to kolejnym dokumentem powinien być projekt umowy o pracę wraz z jednoznacznym zastrzeżeniem, że w tej konfiguracji nie wystarczy zwykła forma pisemna. Sama czynność wymagała zachowania formy aktu notarialnego (art. 210 § 2 k.s.h.).
Następnie, jeżeli ktoś naprawdę chciałby bronić tezy o istnieniu stosunku pracy, trzeba byłoby przygotować bardzo szczegółowy opis stanowiska pracy, zakres obowiązków całkowicie niezwiązany z prowadzeniem spraw spółki i zarządzania nią, ustalenia zasad podległości służbowej, sposobu wydawania poleceń, zasady kontroli czasu pracy, miejsca wykonywania pracy oraz dokumentów pokazujących, kto i jak faktycznie nadzoruje pracownika. Bez takiej dokumentacji obrona etatu jest jeszcze trudniejsza.
Wniosek praktyczny dla kancelarii prawnej
Jeżeli klient jest jedynym wspólnikiem i jedynym członkiem zarządu jednoosobowej spółki z o.o. i chce „zatrudnić się” w tej spółce na umowę o pracę z minimalnym wynagrodzeniem, to co do zasady takiego rozwiązania nie powinno się realizować.
Wyobraźmy sobie taką sytuację: w nowozałożonej spółce z o.o., działającej dopiero od kilku miesięcy, wspólnik i jednocześnie członek zarządu decyduje się na wypłatę znacznej sumy pieniędzy ze spółki tytułem „zaliczki na dywidendę”. Powstaje pytanie, jaka jest podstawa prawna tej wypłaty i czy w ogóle możliwe jest dokonanie takiej wypłaty w pierwszym roku działalności spółki z o.o., gdy spółka nie ma jeszcze zatwierdzonego sprawozdania finansowego za poprzedni rok.
W tym artykule przedstawiam konsekwencje prawne i podatkowe takiej wypłaty oraz opisuję, jakie są realne rozwiązania zaistniałej sytuacji, które – przy odpowiednim udokumentowaniu – pozwalają ograniczyć ryzyka i zabezpieczyć prawnie i podatkowo wspólnika, spółkę oraz biuro rachunkowe.
Dlaczego w pierwszym roku nie można wypłacić zaliczki na dywidendę?
W spółce z o.o. zaliczka na poczet przewidywanej dywidendy nie jest dokonaniem dowolnego przelewu na rzecz wspólnika. Zaliczka na dywidendę można wypłacić po spełnieniu się warunków ustawowych oraz dodatkowych warunków wynikających z umowy spółki (art. 194–195 k.s.h.).
Po pierwsze, umowa spółki musi upoważnić zarząd do wypłaty zaliczek na poczet dywidendy (art. 194 k.s.h.). Po drugie – i to jest istotne w opisywanym przypadku – spółka może wypłacić zaliczkę tylko wtedy, gdy jej zatwierdzone sprawozdanie finansowe za poprzedni rok obrotowy wykazuje zysk (art. 195 § 1 k.s.h.).
Ponieważ w pierwszym roku działalności spółki z o.o. nie ma zatwierdzonego sprawozdania finansowego za rok poprzedni (bo nie było „poprzedniego roku” w takiej spółce), więc nie da się spełnić podstawowego warunku ustawowego uprawniającego do wypłaty zaliczek na poczet dywidendy (art. 195 § 1 k.s.h.). W praktyce oznacza to, że wypłata „zaliczki na dywidendę” w pierwszym roku jest dokonaniem wypłaty ze spółki z o.o. bez podstawy prawnej.
Konsekwencje korporacyjne: „nienależna wypłata” i obowiązek zwrotu
Jeżeli wspólnik dostał wypłatę ze spółki z o.o. wbrew powszechnie obowiązującym przepisom prawa lub wbrew postanowieniom umowy spółki, to w takim przypadku wchodzi w grę obowiązek zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty przez wspólnika (art. 198 § 1 k.s.h.). Co więcej, za zwrot odpowiada nie tylko odbiorca, ale też odpowiadają solidarnie członkowie organów reprezentujących spółkę (co w praktyce najczęściej oznacza odpowiedzialność zarządu, art. 198 § 1 k.s.h.).
W praktyce obsługi prawnej spółek z o.o. taka sytuacja powoduje powstanie dwóch istotnych skutków. Po pierwsze, spółka powinna formalnie wezwać wspólnika do zwrotu nienależnie wypłaconej kwoty (żeby nie było wątpliwości, że zarząd „akceptuje” stan niezgodny z przepisami prawa, art. 198 § 1 k.s.h.). Po drugie, jeżeli dojdzie do sporu sądowego pomiędzy wspólnikiem a spółką z o.o., temat nienależnych wypłat pojawi się też przy głosowaniu nad absolutorium dla członków zarząd i przy ocenie odpowiedzialności członków zarządu wobec spółki (art. 293 k.s.h.).
„Zaliczka”, „ukryty zysk”, a może… pożyczka? Jak fiskus i sądy administracyjne patrzą na taką wypłatę dla wspólnika
W sytuacji, gdy wspólnik pobrał pieniądze ze spółki bez podstawy prawnej część firm próbuje „uratować sytuację” twierdząc, że „to była pożyczka od spółki dla wspólnika”. Warto wiedzieć, że pożyczki udzielane podmiotom powiązanym mogą zostać potraktowane jako de facto wypłatę „ukrytego zysku” dla wspólnika.
W orzecznictwie sądów administracyjnych istnieją wciąż rozbieżności czy pożyczka dla wspólnika powinna być automatycznie potraktowana jako „ukryty zysk”. W części wyroków wojewódzkich sądów administracyjnych wskazuje się, że samo udzielenie pożyczki nie powinno automatycznie oznaczać przekazania „ukrytego zysku” wspólnikowi; liczy się też i to czy istnieje związek pomiędzy wypłatą a prawem odbiorcy do udziału w zysku w spółce z o.o.. Takie podejście opisywano m.in. przy wyroku WSA w Gliwicach (np. I SA/Gl 1566/23).
Natomiast Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 9 października 2024 r., sygn. II FSK 797/24, przyjął dla konkretnego stanu faktycznego podejście dużo bardziej rygorystyczne, wskazując w uzasadnieniu, że kwota pożyczki udzielonej podmiotowi powiązanemu z udziałowcem oraz koszty pożyczki powinny stanowić ukryty zysk w rozumieniu art. 28m ust. 1 pkt 2 w związku z art. 28m ust. 3 pkt 1 ustawy o CIT.
W praktyce to oznacza, że „przekwalifikowanie zaliczki na dywidendę na pożyczkę” nie jest uniwersalnym remedium w takich sytuacjach. A jeśli wspólnik jednocześnie pełni funkcję członka zarządu to dochodzą jeszcze zgody i wymogi korporacyjne dotyczące pożyczek udzielanych członkom organów spółki z o.o. (art. 15 k.s.h.) – i zamiast ratować zaistniałą sytuację niechcący stworzymy kolejny problem do rozwiązania.
PIT po stronie wspólnika i obowiązki płatnika po stronie spółki
Jeżeli spółka wypłaca wspólnikowi dywidendę lub zaliczkę na dywidendę, co do zasady ma obowiązek pobrać 19% zryczałtowany PIT, ponieważ spółka działa jako płatnik (art. 30a ust. 1 pkt 4 i art. 41 ust. 4ab ustawy o PIT).
Ale w naszej sytuacji istnieje poważny problem podatkowy: jeśli wypłata była „zaliczką na dywidendę” tylko z nazwy, a prawnie zaliczką być nie mogła (bo została wypłacona w pierwszym roku działania spółki z o.o.), to pojawia się ryzyko, że jeśli spółka pobrała PIT „tak jak od dywidendy”, choć de facto wypłata była nienależna, to pobrany PIT powinien zostać zwrócony spółce z o.o.
Istnieje bardzo przydatna jest interpretacja podatkowa dotycząca nadpłaty w PIT w przypadku błędnie zakwalifikowanej wypłaty jako dywidendy. Dyrektor KIS wskazał, że dopóki wspólnicy nie zwrócą nienależnego świadczenia, nie da się twierdzić, że podatek został pobrany nienależnie; dopiero w momencie zwrotu nienależnego świadczenia przez wspólników spółce powstaje nadpłata w rozumieniu art. 72 § 1 pkt 2 Ordynacji podatkowej. To podejście jest bardzo praktyczne: najpierw należy zwrócić nienależnie dokonaną wypłatę, a dopiero potem możemy dokonać korekty w PIT.
Najbezpieczniejsze rozwiązanie: szybki zwrot i porządne udokumentowanie pomyłki
W sprawach tego typu, jeżeli celem jest zabezpieczenie wspólnika i ograniczenie ryzyka na poziomie spółki (ryzyka zarządu) oraz biura rachunkowego, najbezpieczniejszą drogą jest naprawienie zaistniałej sytuacji, a nie szukanie jej uzasadniania na siłę.
Pierwszym krokiem jest ustalenie, co dokładnie się wydarzyło: kiedy wypłacono środki ze spółki, jaka to była kwota oraz czy w tytule przelewu i w księgach rachunkowych pojawiła się „zaliczka na dywidendę”. Należy też sprawdzić, czy była jakakolwiek uchwała zarządu lub zgromadzenia wspólników na temat „wypłaty zaliczek na dywidendę”, oraz czy umowa spółki z o.o. w ogóle dopuszcza wypłatę zaliczki na dywidendę (art. 194 k.s.h.). Ten etap sprawy jest ważny, bo od tego zależy, czy mamy do czynienia z klasyczną „nienależną wypłatą” (co jest najbardziej prawdopodobne), czy też innym problemem wymagającym naprawy.
Drugi krok to formalne stwierdzenie po stronie spółki, że „zaliczka na dywidendę” nie spełniała warunków ustawowych, bo spółka nie miała zatwierdzonego sprawozdania finansowego za poprzedni rok obrotowy (art. 195 § 1 k.s.h.). W praktyce, prawidłowo przygotowana dokumentacja składa się z uchwały zarządu oraz krótkiej notatki do akt, tłumaczącej „dlaczego” i „od kiedy” spółka traktuje dokonaną wypłatę jako nienależną (art. 198 § 1 k.s.h.). Dla bezpieczeństwa zarządu i księgowości uchwała zarządu wraz z notatką do akt jest kluczowym elementem: pokazuje, że spółka reaguje na ujawnioną nieprawidłowość.
Trzeci krok to wezwanie wspólnika do zwrotu nienależnie przekazanych środków finansowych oraz faktyczny zwrot tych środków na rachunek bankowy spółki (art. 198 § 1 k.s.h.). Jeżeli wspólnik działa w dobrej wierze, ma nienależnie otrzymane środki pieniężne i zamierza je zwrócić, ten trzeci krok potrafi zamknąć większość „ryzyk korporacyjnych” w kilka dni. Jeżeli wspólnik wydał już otrzymane nienależnie pieniądze, można rozważyć ugodę/porozumienie co do harmonogramu zwrotu, ale tu trzeba uważać na prawidłową reprezentację spółki, jeżeli wspólnik jest jednocześnie członkiem zarządu (w takich przypadkach często wchodzi w grę art. 210 k.s.h. i należy powołać pełnomocnika uchwałą zgromadzenia wspólników).
Czwarty krok to uporządkowanie sprawy od strony księgowej: w miejsce „zaliczki na dywidendę” księguje się należność spółki od wspólnika do zwrotu, a po zwrocie – zamknięcie tego rozrachunku.
Piąty krok to dopiero podatki – i tu zasada jest prosta: jeśli wspólnik zwrócił nienależnie otrzymane pieniądze to mamy podstawę do dokonania korekt i do zgłoszenia nadpłaty w PIT (art. 72 § 1 pkt 2 o.p.).
A jeśli wspólnik nie może od razu zwrócić pieniędzy? Rozwiązania awaryjne i ich minusy
Czasem słyszymy od wspólnika: „ja już te środki wydałem, nie mam jak ich zwrócić”. Wtedy można zastanowić się czy istnieją rozwiązania alternatywne, ale trzeba to powiedzieć wprost: zawsze będą to rozwiązania kompromisowe, nie rozwiązujące istoty problemu a jedynie przenoszące ryzyko sprawy z jednego obszaru do innego.
Pierwszy pomysł to uznanie, że faktycznie doszło do udzielenia pożyczki. Jeśli odbiorca kwoty pieniężnej jest jednocześnie członkiem zarządu, trzeba też uwzględnić zgodę właściwego organu spółki na taką czynność (art. 15 k.s.h.). Podatkowo natomiast trzeba liczyć się z ryzykiem kwalifikacji pożyczki jako wypłaty ukrytego zysku dla wspólnika.
Drugi pomysł to uznanie, że mieliśmy do czynienia z wypłatą wynagrodzenia (jeśli została zawarta pomiędzy spółką a wspólnikiem: umowa o świadczenie usług, kontrakt menedżerski lub wspólnik jest zobowiązany do powtarzających się świadczeń na rzecz spółki). To alternatywne rozwiązanie można zastosować wyłącznie wtedy, gdy faktycznie istnieje tytuł prawny do takiej wypłaty i faktycznie wspólnik wykonał świadczenia na rzecz spółki; inaczej pojawiają się znów ryzyka: korporacyjne (dokonanie wypłaty bez podstawy prawnej) i podatkowe (ukryty zysk albo zakwestionowanie kosztu podatkowego w spółce).
Trzeci pomysł to potrącenie nienależnie wypłaconej kwoty z przyszłą dywidendą, już po zatwierdzeniu sprawozdania finansowego za pierwszy rok. To rozwiązanie bywa praktyczne, ale ono nie „naprawia wstecz” nieprawidłowo wypłaconej zaliczki – raczej porządkuje sytuację: wspólnik uznaje, że doszło do nienależnej wypłaty ze spółki, a gdy po zakończeniu roku obrachunkowego powstanie wymagalne zobowiązanie spółki do wypłaty dywidendy, strony mogą rozliczyć się potrąceniem wzajemnych świadczeń pieniężnych.
Niemniej jednak, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest dokonanie zwrotu nienależnej wypłaty.
Co powinno zrobić biuro rachunkowe, żeby zabezpieczyć Klienta (i siebie)
Z perspektywy biura rachunkowego kluczowe jest wykazanie, że błąd został szybko zidentyfikowany i naprawiony. To ogranicza ryzyko odpowiedzialności biura księgowego „za ryzykowne doradztwo księgowe”, ale też realnie zmniejsza szkody po stronie spółki.
Co biuro księgowe powinno zrobić w tego typu sprawie: powinno pisemnie poinformować Klienta o braku możliwości zaliczenia wypłaty jako zaliczki na dywidendę w pierwszym roku obrotowym spółki i przedstawić rekomendację działań przez spółkę: podjęcie uchwały zarządu o żądaniu zwrotu nienależnej wypłaty, wezwania wspólnika do zwrotu, korekty zapisów księgowych, a potem – po zwrocie – analizy korekt podatkowych i złożenia ewentualnego wniosku o nadpłatę (art. 72 § 1 pkt 2 i art. 75 § 1 o.p.).
Jeżeli Klient upiera się przy „pożyczce” lub innych alternatywnych rozwiązaniach, warto (dla bezpieczeństwa wszystkich stron) jasno wskazać, że na podstawie przepisów ustawy o CIT, pożyczki i świadczenia do wspólnika mogą być kwalifikowane jako „ukryte zyski”.
Podsumowanie
W opisanym stanie faktycznym (pierwszy rok działalności spółki z o.o., brak zatwierdzonego sprawozdania za poprzedni rok, wypłata wspólnikowi „zaliczki na dywidendę) najlepszą strategią jest uznanie takiej wypłaty za nienależne świadczenie i zwrot środków spółce z o.o..
Inne rozwiązania „awaryjne” (pożyczka, wynagrodzenie, potrącenia) są możliwe, ale zasadniczo zwiększają ryzyka dla wspólnika i spółki.
Dlaczego testament ma kluczowe znaczenie przy sukcesji udziałów w spółce z o.o.?
Do naszej kancelarii zgłosiła się wdowa z małoletnią córką. Zmarły mąż był udziałowcem w kilku lokalnych spółkach z o.o., działających na terenie Piaseczna i okolic. Obie Panie chciały się dowiedzieć co muszą robić, aby formalnie stać się udziałowcami w spółkach, w których wspólnikiem był mąż i ojciec.
Śmierć jednego ze wspólników spółki z o.o. nie oznacza od razu, że spółka rozwiązuje się lub wymaga przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego. Zasada jest prosta, jeśli jeden ze wspólników spółki z o.o. umrze, to jego udziały w spółce podlegają dziedziczeniu i w miejsce zmarłego wspólnika wchodzą jego spadkobiercy (art. 922 § 1 k.c.).
To, komu faktycznie przypadną udziały zmarłego wspólnika, zależy od trzech warunków: (1) czy zmarły wspólnik pozostawił testament; (2) czy umowa spółki reguluje kwestię wstępowania spadkobierców w miejsce zmarłego wspólnika oraz (3) czy udziały zmarłego wspólnika należały do małżeńskiej wspólności majątkowej lub czy zmarły wspólnik pozostawił małoletnie dzieci.
Jak widać, brak zastanowienia się, co będzie z udziałami po śmierci wspólników będzie prowadzić do długoletnich sporów sądowych, kończących się koniecznością dokonywania kosztownych spłat spadkobierców po zmarłym wspólniku.
Elementami stosowanymi przy planowaniu – co będzie po śmierci wspólnika – są prawidłowo skonstruowane zapisu umowy spółki z o.o., testament wspólnika, zapis windykacyjny.
Podstawowe zasady dziedziczenia udziałów
Jak to już wcześniej powiedziano, zasadniczo udziały w spółce z o.o. podlegają dziedziczeniu, gdyż są to prawa majątkowe wchodzące w skład spadku (art. 922 § 1 k.c., art. 183 § 1 k.s.h.).
Jeżeli zmarły wspólnik spółki z o.o. nie pozostawił testamentu, to w takim przypadku obowiązują ogólne zasady dziedziczenia ustawowego, czyli dziedziczenie małżonka i najbliższych krewnych (art. 931–935 k.c.). Udziały zmarłego wspólnika wchodzą do ogólnej masy spadkowej i przypadają spadkobiercom w częściach wynikających z dziedziczenia ustawowego, co prowadzi do współwłasności udziałów w spółce z o.o. do czasu dokonania działu spadku i przypisania udziałów konkretnym spadkobiercom (art. 1035 k.c.).
Jeśli zmarły wspólnik spółki z o.o. sporządził testament to decydujące znaczenie ma jego ostatnia wola wyrażona w testamencie. W testamencie wspólnik może wskazać kogo powołuje do całości lub części spadku (np.: wyłącznie do nabycia po nim udziałów w spółce z o.o.). Wspólnik spółki z o.o. może też ustanowić zapisy zwykłe lub zapisy windykacyjne (art. 941, art. 968 i art. 981¹ k.c.) regulujące kwestię własności udziałów po jego śmierci.
Niezależnie od tego czy zmarły wspólnik pozostawił testament czy też nie pozostawił testamentu, to wobec spółki z o.o. dopiero prawidłowe zawiadomienie zarządu spółki z o.o. o śmierci wspólnika wraz z dołączonym postanowieniem o stwierdzeniu nabycia spadku albo notarialnym akcie poświadczenia dziedziczenia jest momentem umożliwiającym wykonywanie uprawnień udziałowca przez spadkobierców (art. 187 § 1 k.s.h., art. 1027 k.c., wyrok Sądu Najwyższego z 26 maja 2011 r., III CSK 221/10).
Zasady dziedziczenia udziałów w spółce z o.o. mogą być też uregulowane w umowie spółki
Zasady dziedziczenia udziałów w spółce z o.o. mogą być też uregulowane w samej umowie spółki. Wspólnicy spółki z o.o. mogą między sobą uzgodnić zasady wstępowania w ich miejsce spadkobierców lub też mogą ustalić, że spadkobiercy nie dziedziczą udziałów, lecz są spłacani w gotówce. W przypadku, gdy umowa spółki z o.o. ogranicza lub wyłącza wstąpienie spadkobierców wspólnika to umowa spółki musi precyzyjnie określać zasady i warunki spłaty takich spadkobierców (art. 183 § 1 k.s.h.).
Uregulowanie w umowie spółki z o.o., iż spadkobiercy po zmarłym wspólniku są wyłączeni od wstąpienia do spółki oznacza, że: (1) na gruncie przepisów prawa spadkowego spadkobiercy dziedziczą udziały w spółce z o.o., lecz (2) na gruncie przepisów prawa handlowego tacy spadkobiercy nie staną się wspólnikami a jedynie otrzymają przysługującą im spłatę wartości udziałów zmarłego wspólnika spółki z o.o.
Aby takie ograniczenie lub wyłączenie wstąpienia spadkobierców było skuteczne prawnie umowa spółki z o.o. musi przewidywać godziwe i realne zasady spłaty wartości udziałów po zmarłym wspólniku, spłaty, która ma być dokonana w rozsądnym terminie, „pod rygorem bezskuteczności takiego ograniczenia lub wyłączenia”.
W tym miejscu można zacytować wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku w wyroku z 1 lutego 2018 r., I AGa 23/18: Zgodnie z art. 183 § 1.k.s.h., umowa spółki może ograniczyć lub wyłączyć wstąpienie do spółki spadkobierców na miejsce zmarłego wspólnika. W tym przypadku umowa spółki powinna określać warunki spłaty spadkobierców niewstępujących do spółki, pod rygorem bezskuteczności ograniczenia lub wyłączenia. Kodeks wymaga zatem, aby umowa spółki – pod rygorem bezskuteczności wyłączenia spadkobierców bądź ograniczenia ich wstąpienia do spółki – wskazywała warunki spłaty spadkobierców niewstępujących do spółki. Przepisy nie zawierają w tej kwestii żadnych minimalnych wymagań. Bez wątpienia jednak warunki spłaty nie mogą być przyjęte w sposób dowolny. Spadkobierca niewstępujący do spółki powinien być spłacony według godziwej wartości udziałów spadkodawcy i w rozsądnym terminie. Zapisy umowy przewidujące np. rażąco późny termin spłaty albo spłatę po wartości rażąco niższej od aktualnej wartości rynkowej bądź przynajmniej księgowej udziałów (np. po wartości nominalnej) należy uznać za nieważne jako stanowiące obejście prawa. W takim wypadku należy przyjąć, że warunki spłaty nie zostały w ogóle ustalone w umowie spółki, co powoduje, że spadkobiercy wstępują do spółki, tak jakby wyłączenie bądź ograniczenie w tym zakresie nie było przewidziane.”.
Jak widać w tym wyroku Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał, że postanowienia przewidujące rażąco odległe terminy spłaty spadkobierców albo spłatę spadkobierców według wartości wyraźnie zaniżonej wobec wartości rynkowej udziałów należy uznać za nieważne, jako zmierzające do obejścia prawa (art. 58 § 1 k.c.).
Testament zwykły a dziedziczenie udziałów w spółce z o.o.
Najczęściej spotykaną sytuacją jest spisany przez wspólnika testament, w którym wspólnik spółki z o.o. wskazuje jednego lub kilku spadkobierców dziedziczących po jego śmierci cały majątek (art. 941 k.c.). Takie rozrządzenie majątkiem po śmierci obejmuje całość majątku, a więc też i udziały w spółce z o.o.
Przy powołaniu kilku spadkobierców, udziały w spółce z o.o. wchodzą do ogólnej masy spadkowej i są objęte współwłasnością wszystkich spadkobierców aż do czasu przeprowadzenia działu spadku przez wszystkich spadkobierców (art. 1035 k.c.). Przed dokonaniem działu spadku przez spadkobierców zarząd spółki z o.o. będzie miał problem z ustaleniem kto faktycznie jest uprawiony do wykonywania praw z odziedziczonych przez kilku spadkobierców udziałów w spółce z o.o.. Kodeks spółek handlowych przewiduje, że w takim przypadku spadkobiercy wykonują swoje prawa w spółce wyłącznie za pośrednictwem wspólnie wyłonionego przedstawiciela spadkobierców (art. 184 § 1 k.s.h.).
Jeśli spadkobiercy nie wyznaczą wspólnego przedstawiciela, to spółka może składać oświadczenia dowolnie wybranemu spadkobiercy (art. 184 § 2 k.s.h.).
Zapis windykacyjny udziałów w sp. z o.o. jako precyzyjne narzędzie planowania sukcesji
Rozwiązaniem znacznie precyzyjniejszym niż klasyczne powołanie do spadku w testamencie jest zapis windykacyjny udziałów w spółce z o.o.. W testamencie sporządzonym w formie aktu notarialnego przez wspólnika spółki z o.o. spadkodawca może postanowić, że oznaczona osoba po śmierci wspólnika nabędzie, z chwilą otwarcia spadku, jego udziały w spółce z o.o., czyli zbywalne prawo majątkowe (art. 981¹ § 2 pkt 2 k.c.).
Skorzystanie z zapisu windykacyjnego udziałów w spółce z o.o. jest najczęściej wykorzystywane, gdy wspólnik spółki z o.o. wie, komu chciałby przekazać całość posiadanych przez niego udziałów po jego śmierci (np. jednemu z dzieci).
Bardzo ważną zaletą zapisu windykacyjnego udziałów w spółce z o.o. jest to, że prawo własności udziałów w spółce z o.o. przechodzi na zapisobiorcę z chwilą śmierci wspólnika spółki z o.o., bez konieczności czekania na przeprowadzenie działu spadku po zmarłym wspólniku.
Trzeba jednak pamiętać o kilku istotnych ograniczeniach:
zapis windykacyjny jest możliwy wyłącznie w formie aktu notarialnego (art. 981¹ § 1 k.c.);
przedmiot zapisu (udziały) musi należeć do spadkodawcy w chwili jego śmierci, a więc nie można „przekazać” w zapisie windykacyjnym udziałów w spółce z o.o., których nie był właścicielem testator na dzień jego śmierci (np.: jeśli przed jego śmiercią zostały one sprzedane lub umorzone, art. 981¹ § 2 k.c.);
skuteczność zapisu windykacyjnego wobec spółki z o.o. wciąż będzie zależeć od tego, co stanowi umowa spółki o dziedziczeniu udziałów – jeżeli umowa spółki wyłącza wstąpienie spadkobierców, to zapisobiorca otrzymuje wyłącznie prawo do spłaty wartości udziałów i nie stanie się wspólnikiem spółki z o.o. (art. 183 § 1 k.s.h.).
Ryzyka praktyczne: wielu spadkobierców, spory i paraliż korporacyjny
Z praktyki obsługi prawnej spółek z o.o. można wskazać na najczęściej występujące problemy z dziedziczeniem udziałów:
mamy kilku spadkobierców, którzy nie potrafią porozumieć się co do wyboru wspólnego przedstawiciela, aby reprezentował ich jako współwłaścicieli udziałów w spółce z o.o.;
kilku spadkobierców ma rozbieżne pomysły co do przyszłości udziałów w spółce z o.o.; przykładowo część spadkobierców chce angażować się w rozwój spółki a inni domagają się natychmiastowej sprzedaży udziałów;
istnieje konflikt między spadkobiercami a dotychczasowymi wspólnikami co do sposobu prowadzenia spraw spółki.
Powyższe problemy pojawiają się zawsze wtedy, gdy wspólnik spółki z o.o. nie miał przemyślanej strategii co ma stać się z jego udziałami w spółce z o.o. po jego śmierci.
Małoletni spadkobierca jako wspólnik – szczególne problemy
W praktyce bardzo częsta sytuacja to dziedziczenie udziałów w spółce z o.o. przez małoletnie dzieci. Dziecko może być wspólnikiem spółki z o.o., jednak jego ograniczona zdolność do czynności prawnych prowadzi do poważnych komplikacji prawnych w spółce z o.o. (art. 12 i art. 15 k.c.).
Jeżeli małoletni obejmuje udziały w spółce z o.o. w drodze dziedziczenia to oświadczenia woli w jego imieniu składają jego rodzice jako przedstawiciele ustawowi. W wielu wypadkach na złożenie danego oświadczenia będzie wymagane uzyskanie wcześniejszej zgody sądu rodzinnego; dotyczy to czynności przekraczających zwykły zarząd majątkiem dziecka, więc zbycie udziałów, wyrażenie zgody na likwidację spółki czy przeprowadzenie istotnych zmian w treści umowy spółki (art. 101 § 3 w zw. z art. 95 § 1 k.r.o.).
W praktyce każda czynność wymagająca zgody sądu rodzinnego wydłuży proces decyzyjny w spółce o kilka-kilkanaście miesięcy, co w spółkach z o.o. wymagających szybko podejmowanych decyzji prowadzi do paraliżu decyzyjnego.
Warto też zaznaczyć, że częstą sytuacją będzie to, że jednym ze wspólników spółki z o.o., obok dziecka jest jego rodzic. W takiej sytuacji konieczne będzie ustanowienie dla dziecka kuratora, ponieważ rodzic nie może reprezentować dziecka w przypadku konfliktu interesów (art. 98 § 2 pkt 2 i art. 99 § 1 k.r.o.).
Dlatego też warto zawczasu uregulować mechanizmy spłaty spadkobierców albo przekazania udziałów w umowie spółki z o.o. w ten sposób, aby małoletni nie stawali się wspólnikami w spółce z o.o..
Aspekty podatkowe dziedziczenia udziałów
Dziedziczenie udziałów w spółce z o.o. wywołuje przede wszystkim skutki na gruncie podatku od spadków i darowizn. Nabycie udziałów przez spadkobiercę albo zapisobiorcę z tytułu dziedziczenia lub zapisu windykacyjnego podlega temu podatkowi (art. 1 ust. 1 pkt 1 ustawy o podatku od spadków i darowizn). Jeżeli jednak nabywcą jest osoba z tzw. „grupy zerowej” (małżonek, zstępni, wstępni, rodzeństwo, pasierb, ojczym, macocha), możliwe jest całkowite zwolnienie z podatku od spadków i darowizn, pod warunkiem zgłoszenia nabycia w terminie 6 miesięcy na formularzu SD-Z2 (art. 4a ust. 1 tej ustawy).
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji z 18 października 2023 r., 0113-KDIPT2-3.4011.564.2023.3.JŚ, uznał, że prawo do spłaty udziałów zmarłego wspólnika, przysługujące spadkobiercy na podstawie umowy spółki, podlega podatkowi od spadków i darowizn, a nie podatkowi dochodowemu PIT (art. 2 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT).
Osobną kwestią jest późniejsze zbycie odziedziczonych udziałów. Wówczas dochód wspólnika podlega opodatkowaniu PIT, przy czym kosztem uzyskania przychodu jest wartość udziałów przyjęta do opodatkowania podatkiem od spadków i darowizn (art. 22 ust. 1d ustawy o PIT).
Jak zaplanować sukcesję udziałów w spółce z o.o. – praktyczne kroki
Doświadczenie kancelarii adwokackiej pokazuje, że najlepsze efekty daje równoległe uregulowanie zasad dziedziczenia w: umowie spółki i w testamencie.
Po pierwsze, warto dokładnie przeanalizować umowę spółki. Należy sprawdzić, czy: umowa dopuszcza dziedziczenie udziałów bez ograniczeń, przewiduje wymóg zgody pozostałych wspólników na wstąpienie spadkobierców, wyłącza wstąpienie spadkobierców i w zamian przewiduje spłatę, a jeśli tak – czy sposób ustalenia wartości udziałów i termin spłaty można uznać za godziwe. Umowa może także wprowadzać wymogi dotyczące kwalifikacji nowych wspólników (np. określonych uprawnień zawodowych), co bywa istotne w wyspecjalizowanych branżach (art. 183 § 1–2 k.s.h.).
Po drugie, testament powinien być napisany tak, aby rzeczywiście realizował przyjętą strategię sukcesji. Jeżeli celem jest przekazanie udziałów jednej osobie, a innym spadkobiercom przekazanie innych aktywów, korzystne bywa posłużenie się zapisem windykacyjnym udziałów w spółce z o.o. zawartym w testamencie notarialnym (art. 981¹ k.c.).
Podwyższenie kapitału zakładowego w formie aktu notarialnego
Jeżeli podwyższenie kapitału zakładowego spółki z ograniczoną odpowiedzialnością następuje w formie aktu notarialnego, notariusz pełni rolę płatnika podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC), pobiera ten podatek i przekazuje go do urzędu skarbowego wraz z odpowiednią deklaracją płatnika, a sama spółka z o.o. – co do zasady – nie składa deklaracji PCC-3 i nie wpłaca PCC samodzielnie (art. 10 ust. 2–3 ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych).
Inaczej jest wtedy, gdy zmiana umowy spółki nie ma postaci aktu notarialnego, na przykład odbywa się w systemie S24. W takim wariancie to spółka rozlicza PCC: składa deklarację PCC-3, oblicza 0,5% podatku od wartości podwyższenia kapitału zakładowego i wpłaca go na rachunek urzędu skarbowego w terminie 14 dni od powstania obowiązku podatkowego.
Podwyższenie kapitału zakładowego w spółce kapitałowej ustawodawca traktuje jako zmianę umowy spółki, a zmiana umowy spółki stanowi czynność opodatkowaną PCC. Przepisy stanowią to wprost: po pierwsze, za czynność opodatkowaną uznaje się umowę spółki i jej zmiany, a po drugie – w katalogu zmian umowy spółki wymienia się m.in. podwyższenie kapitału zakładowego (art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. k oraz art. 1 ust. 3 pkt 2 u.p.c.c.). W konsekwencji, podwyższenie kapitału w spółce kapitałowej kreuje obowiązek podatkowy w PCC po stronie spółki z o.o. jako podatnika, przy czym sposób „spełnienia” tego obowiązku zależy od formy czynności czynności prawnej (akt notarialny lub inna forma).
Rola notariusza – kiedy spółka jest zwolniona ze składania PCC-3
Kluczowe znaczenie ma art. 10 ustawy o PCC. Przepis wprost czyni notariuszy płatnikami PCC od czynności dokonanych w formie aktu notarialnego i nakłada na nich obowiązek uzależnienia dokonania czynności prawnej od uprzedniego pobrania i uiszczenia podatku. Kluczowe znaczenie ma art. 10 ustawy o PCC. Przepis jednoznacznie wskazuje, że notariusze są płatnikami podatku od czynności cywilnoprawnych w przypadku czynności dokonanych w formie aktu notarialnego. Przepis ten nakłada na notariuszy obowiązek uzależnienia dokonania tej czynności prawnej od wcześniejszego uiszczenia należnego podatku. To notariusz oblicza, pobiera i wpłaca PCC, a także składa odpowiednią deklarację płatnika. W konsekwencji spółka z o.o. nie składa odrębnej deklaracji PCC-3. Takie rozwiązanie wynika z ustawowego rozdziału obowiązków pomiędzy podatnikiem a płatnikiem. W praktycznych komentarzach – zarówno na stronach Ministerstwa Finansów, jak i w opracowaniach specjalistycznych – podkreśla się, że w przypadku aktu notarialnego to notariusz kompleksowo rozlicza PCC (art. 10 ust. 2–3 u.p.c.c.).
Co istotne, realizacja obowiązków płatnika (notariusza) nie zmienia tego, że podatnikiem pozostaje spółka – tyle że obowiązki poboru i wpłaty realizuje w jej imieniu notariusz. Skutki braku poboru lub pobrania w zaniżonej wysokości reguluje art. 10 ustawy o PCC w kolejnych jednostkach redakcyjnych, w tym zasady odpowiedzialności płatnika w razie pojawienia się jakichkolwiek nieprawidłowości w poborze podatku. W interpretacjach i komentarzach podkreśla się, że notariusz może zwolnić się od odpowiedzialności, jeżeli wykaże swój brak winy w niepobraniu podatku (art. 10 ust. 3 i nast. u.p.c.c.).
Kiedy spółka musi jednak sama złożyć PCC-3 i wpłacić podatek
Jeżeli podwyższenie kapitału zakładowego przeprowadzane jest bez udziału notariusza – najczęściej będzie to za pośrednictwem systemu S24 – to w takiej sytuacji nie ma płatnika, który pobrałby podatek. Wtedy to spółka z o.o. składa deklarację PCC-3, oblicza 0,5% podatku od wartości podwyższonego kapitału zakładowego i wpłaca podatek do urzędu skarbowego w terminie 14 dni (art. 7 ust. 1 pkt 9, art. 10 ust. 1 u.p.c.c.).
Warto jednocześnie pamiętać o odrębnym terminie rejestrowym: w trybie S24 zgłoszenie zmian do KRS trzeba złożyć w terminie 7 dni od dnia złożenia ostatniego podpisu pod uchwałą, co jest wymogiem rejestrowym niezależnym od PCC (art. 255 § 1 k.s.h. w zw. z art. 262 § 1 k.s.h.).
Ile wynosi PCC i jaka jest podstawa opodatkowania
Stawka PCC od umowy spółki i jej zmian, w tym od podwyższenia kapitału zakładowego, wynosi 0,5%. Ustawa przewiduje przy tym szczególne reguły ustalenia podstawy opodatkowania oraz możliwość pomniejszeń. Co do zasady podstawą opodatkowania przy podwyższeniu kapitału jest wartość wkładów, które podwyższają kapitał zakładowy – czyli kwota, o którą kapitał rzeczywiście wzrasta.
Nie wlicza się do podstawy opodatkowania nadwyżki emisyjnej (agio), która trafia na kapitał zapasowy, ani kwot związanych z kosztami procedury podwyższenia kapitału zakładowego; odpowiednie pomniejszenia opisuje art. 7 ust. 1 pkt 9 i art. 6 ust. 9 u.p.c.c..
W szczególności do podstawy opodatkowania nie dolicza się kosztów sporządzenia aktu notarialnego (taksy notarialnej wraz z VAT) oraz opłat rejestrowych i za ogłoszenie w MSiG – te kwoty, zgodnie z art. 6 ust. 9 u.p.c.c. pomniejszają podstawę opodatkowania.
Agio i dopłaty – najczęstsze wątpliwości praktyczne
Najczęściej pojawiające się pytanie dotyczy tego, czy „nadwyżka emisyjna” (agio) podlega PCC. Konsekwentna linia interpretacyjna wskazuje, że opodatkowaniu podlega wyłącznie podwyższenie kapitału zakładowego, natomiast część wkładów przekazana na kapitał zapasowy, jako agio, pozostaje poza zakresem PCC. Stanowisko to potwierdzają liczne interpretacje Dyrektora KIS, m.in. z 26 stycznia 2025 r., oraz wcześniejsze orzeczenia sądowe (art. 1 ust. 3 pkt 2, art. 6 ust. 9 u.p.c.c.).
Inaczej wygląda sytuacja dopłat w spółce z o.o. – dopłata sama w sobie jest zmianą umowy spółki i co do zasady podlega PCC, choć nie wpływa na powstanie przychodu podatkowego po stronie spółki. Dlatego jeśli dokapitalizowanie spółki planujesz poprzez dopłaty, a nie podwyższenie kapitału, pamiętaj o odrębnych regułach opodatkowania i rozliczania (art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. k u.p.c.c.).
Studium przypadku: to samo podwyższenie, dwa warianty rozliczenia
Załóżmy, że spółka X podwyższa kapitał zakładowy ze 100.000 zł do 500.000 zł. Oznacza to wzrost kapitału o 400.000 zł. Dodatkowo część wkładu w wysokości 200.000 zł stanowi agio, które zasila kapitał zapasowy i nie wchodzi do podstawy opodatkowania podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Koszty notarialne i rejestrowe wynoszą łącznie 6.500 zł brutto.
Wariant pierwszy – akt notarialny.
Wspólnicy podejmują uchwałę o podwyższeniu kapitałów spółki u notariusza. Notariusz jako płatnik oblicza podstawę PCC jako faktyczną wartość podwyższenia kapitału zakładowego (200.000 zł), pomniejszoną o koszty wskazane w art. 6 ust. 9 u.p.c.c., czyli 6.500 zł. Podstawa opodatkowania wynosi zatem 193.500 zł, a podatek – 0,5% od tej kwoty. Notariusz pobiera podatek od spółki i przekazuje ją do właściwego urzędu skarbowego, a spółka nie składa deklaracji PCC-3, ponieważ rozliczenia dokonuje płatnik (art. 6 ust. 9, art. 7 ust. 1 pkt 9 oraz art. 10 ust. 2–3 u.p.c.c.).
Wariant drugi – system S24.
Ta sama uchwała zapada w trybie S24. W tym przypadku nie ma płatnika. Spółka musi więc samodzielnie złożyć deklarację PCC-3 i wpłacić 0,5% podatku w terminie 14 dni od powstania obowiązku podatkowego. Podatek oblicza się wyłącznie od kwoty faktycznego podwyższenia kapitału zakładowego (200.000 zł), z możliwością pomniejszenia podstawy o koszty przewidziane w art. 6 ust. 9 u.p.c.c., o ile zostały one faktycznie poniesione. Agio, jako nadwyżka przekazana na kapitał zapasowy, nie podlega PCC (art. 10 ust. 1 i art. 6 ust. 9 u.p.c.c.).
Orzecznictwo i interpretacje: co potwierdzają sądy i KIS
Na tle agio i zakresu jego opodatkowania od lat utrzymuje się jednolita praktyka: opodatkowana jest tylko ta część wkładu, która zasila kapitał zakładowy, natomiast nadwyżka trafiająca na kapitał zapasowy nie generuje PCC. Potwierdzają to interpretacje indywidualne, np. Dyrektora KIS z 26 stycznia 2025 r., oraz liczne wcześniejsze stanowiska organów i orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, w którym podkreślano, że agio jest neutralne na gruncie PCC (art. 1 ust. 3 pkt 2 u.p.c.c.).
Materiały urzędowe: jak administracja objaśnia PCC-3
Ministerstwo Finansów w objaśnieniach do deklaracji PCC-3 opisuje, kiedy w ogóle składa się tę deklarację oraz jakie załączniki dołączać. Z tych wyjaśnień wprost wynika, że formularza PCC-3 nie składa się do czynności, przy których płatnikiem jest notariusz – bo to płatnik deklaruje i rozlicza ten podatek. Natomiast gdy czynność prawna nie jest dokumentowana aktem notarialnym, zadeklarowanie i zapłata PCC obciążają podatnika (spółkę).
Najczęstsze błędy i dobre praktyki
W praktyce najwięcej problemów rodzi nie wzięcie pod uwagę formy czynności prawnej podwyższenia kapitału zakładowego. Jeżeli wspólnicy korzystają z S24, a o PCC „przypominają” sobie dopiero po kilku tygodniach, termin 14-dniowy na zapłatę podatku jest już przekroczony. W takiej sytuacji trzeba liczyć się z koniecznością złożenia czynnego żalu i uregulowania należności wraz z odsetkami. Drugi popularny błąd to automatyczne doliczanie agio do podstawy PCC.
Podwyższenie kapitału zakładowego: co zrobić krok po kroku
Jeżeli dokonujesz podwyższenia kapitału zakładowego u notariusza, przygotuj dane do aktu, ustal wysokość wkładów i ewentualnego agio, a następnie opłać kwotę podatku PCC wskazaną przez kancelarię notarialną – notariusz pobierze PCC, opłaty rejestrowe, przygotuje i złoży deklarację płatnika oraz przeleje środki do urzędu skarbowego. Po stronie spółki pozostaje techniczne dopełnienie formalności rejestrowych w KRS i nadzór nad publikacją w MSiG. (art. 10 ust. 2–3 u.p.c.c.).
Jeżeli korzystasz z S24, przygotuj uchwałę w systemie, złóż wniosek do KRS w 7 dni od podjęcia uchwały, a równolegle wypełnij i wyślij PCC-3 oraz zapłać 0,5% podatku. Przy obliczaniu podstawy pamiętaj o wyłączeniu agio z podstawy opodatkowania i o pomniejszeniach wynikających z art. 6 ust. 9 u.p.c.c. Zadbaj o prawidłową właściwość miejscową urzędu skarbowego (art. 6 ust. 9, art. 7 ust. 1 pkt 9, art. 10 ust. 1 u.p.c.c.; art. 255 § 1 i art. 262 § 1 k.s.h.).
Forma czynności przesądza o tym, kto składa deklarację i kto wpłaca do urzędu skarbowego PCC. Podwyższenie kapitału zakładowego w formie aktu notarialnego oznacza, że to notariusz – jako płatnik – pobiera 0,5% podatku i go rozlicza, a spółka nie składa PCC-3. Skorzystanie z S24 oznacza, że obowiązek złożenia deklaracji i zapłaty podatku ciąży wyłącznie na spółce. Podstawę PCC stanowi tylko podwyższenie kapitału zakładowego, z pomniejszeniami przewidzianymi w art. 6 ust. 9 u.p.c.c.; agio pozostaje poza podstawą opodatkowania tym podatkiem.
Od 13 października 2022 r. kodeks spółek handlowych umożliwia – po spełnieniu określonych warunków – przymusowy wykup udziałów wspólników mniejszościowych w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością należącej do grupy spółek handlowych (tzw. squeeze-out). Dotychczas mechanizm ten funkcjonował jedynie w spółkach akcyjnych (art. 21(11) k.s.h.). Co do zasady spółka dominująca może przeprowadzić wykup udziałów, jeśli posiada co najmniej 90% kapitału zakładowego spółki zależnej, jednak umowa tej spółki może obniżyć próg do 75% (art. 21(11) § 2 k.s.h.). Instytucja przymusowego wykupu udziałów ma na celu ułatwienie zarządzania holdingami i wzmocnienie ładu korporacyjnego.
Czym dokładnie jest squeeze-out w spółce z o.o.?
Squeeze-out, czyli przymusowy wykup udziałów polega na tym, że dominująca spółka handlowa nabywa – wbrew woli mniejszościowych wspólników – ich udziały w spółce zależnej. W praktyce oznacza to wyeliminowanie wspólników mniejszościowych ze spółki z o.o. i prowadzi do pełnej kontroli spółki zależnej przez podmiot dominujący. Rozwiązanie to od wielu lat funkcjonowało w spółkach akcyjnych (art. 418 k.s.h.), natomiast dopiero nowelizacja kodeksu spółek handlowych z 2022 r. wprowadziła jego odpowiednik do spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, zastrzegając, że możliwe jest ono wyłącznie w ramach formalnie zgłoszonej i ujawnionej w KRS grupy spółek (art. 21(11) § 1 k.s.h.).
Celem tej instytucji jest uproszczenie struktury właścicielskiej, zapewnienie sprawniejszego podejmowania decyzji i wyeliminowanie potencjalnych konfliktów wynikających z obecności drobnych wspólników, którzy nie mają realnego wpływu na kierunek działalności spółki, a często mogą utrudniać zarządzanie spółką zależną.
Z punktu widzenia rozliczeń finansowych, procedura przymusowego wykupu udziałów w spółce z o.o. odsyła do regulacji przewidzianych dla spółek akcyjnych w art. 417 i 418 k.s.h. Zgodnie z nimi, cena wykupu udziałów musi odpowiadać ich wartości godziwej. Metodą na ustalenie wartości godziwej udziałów jest zlecenie ich wyceny rzeczoznawcy, który jest powoływany przez zgromadzenie wspólników albo zostaje wyznaczony przez sąd rejestrowy (art. 417 § 1 k.s.h.). Takie rozwiązanie ma gwarantować ochronę praw wspólników mniejszościowych i przeciwdziałać zaniżaniu ceny przymusowego wykupu udziałów.
Warunek nr 1: formalna grupa spółek ujawniona w KRS
Z możliwości przeprowadzenia przymusowego wykupu udziałów mogą korzystać wyłącznie spółki, które wchodzą w skład grupy spółek w rozumieniu kodeksu spółek handlowych. Pojęcie to zostało wprowadzone nowelizacją z 9 lutego 2022 r. i oznacza zorganizowany związek spółki dominującej oraz spółki lub spółek zależnych, oparty na jednolitej strategii gospodarczej, która służy realizacji wspólnego interesu grupy (art. 21(1) § 1 k.s.h.).
Aby dana struktura mogła zostać uznana za grupę spółek, konieczne jest spełnienie dwóch warunków formalnych. Po pierwsze, spółka zależna musi podjąć uchwałę zgromadzenia wspólników o uczestnictwie w grupie spółek. Po drugie, zarówno spółka dominująca, jak i spółka zależna, powinny ujawnić to uczestnictwo w Krajowym Rejestrze Sądowym (w odpisie aktualnym z KRS tę informację można znaleźć w Rubryce 12 – Wzmianka o uczestnictwie w grupie spółek). Dopiero od chwili dokonania wpisu w Krajowym Rejestrze Sądowym mamy do czynienia z formalnie istniejącą grupą spółek w rozumieniu prawa handlowego.
Brak takiego ujawnienia w KRS ma doniosłe skutki praktyczne – co do zasady uniemożliwia zastosowanie mechanizmu squeeze-out udziałów przewidzianego w art. 21(11) k.s.h. (art. 21(1) § 3 k.s.h.). Oznacza to, że nawet gdy spółka dominująca posiada wymagane 90% (lub 75%) udziałów w kapitale zakładowym spółki zależnej, ale nie dochowano formalności rejestrowych, uchwała o przymusowym wykupie będzie narażona na skuteczne zaskarżenie.
Dlatego przy planowaniu restrukturyzacji czy konsolidacji w ramach holdingu pierwszym krokiem powinno być prawidłowe zarejestrowanie grupy spółek w KRS. Dopiero na tej podstawie można bezpiecznie rozważać wykorzystanie instytucji squeeze-out mniejszościowych udziałowców spółki zależnej.
Warunek nr 2: próg kontroli i możliwość jego obniżenia
Istotnym kryterium, które umożliwia zastosowanie przymusowego wykupu udziałów, jest liczba posiadanych udziałów spółki zależnej przez spółkę dominującą. Co do zasady, spółka dominująca musi posiadać bezpośrednio co najmniej 90% udziałów, aby mogła zostać podjęta uchwała zgromadzenia wspólników spółki zależnej o squeeze-out (art. 21(11) § 1 k.s.h.). Uchwała taka obejmuje zatem przymusowy wykup udziałów wspólników mniejszościowych, którzy łącznie dysponują nie więcej niż 10% kapitału zakładowego.
Ustawodawca dopuścił jednak pewną elastyczność w tym zakresie. Umowa spółki zależnej może obniżyć wymagany próg kontroli spółki dominującej do 75%, przy czym w takim przypadku udział spółki dominującej może być liczony zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio (art. 21(11) § 2 k.s.h.). Oznacza to, że spółka dominująca nie musi być jedynym bezpośrednim właścicielem udziałów – możliwe jest uwzględnienie także udziałów posiadanych za pośrednictwem innych spółek z grupy.
W praktyce ma to istotne znaczenie dla grup o złożonej strukturze holdingowej, w których udziały w spółce zależnej są rozproszone między kilka podmiotów kontrolowanych przez ten sam podmiot dominujący. Dzięki możliwości obniżenia progu do 75% realne staje się przymusowe wykupienie udziałów wspólników mniejszościowych nawet w sytuacji, gdy spółka dominująca nie osiągnęła progu 90% wprost, ale dysponuje decydującym wpływem na spółkę zależną poprzez inne spółki z grupy.
Warto jednak pamiętać, że obniżenie progu wymaga wyraźnego postanowienia w umowie spółki, a jego brak oznacza konieczność zachowania standardowego poziomu 90% udziału spółki dominującej w spółce zależnej.
Kto podejmuje uchwałę i jak wygląda procedura?
Procedura przymusowego wykupu udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością rozpoczyna się od podjęcia uchwały zgromadzenia wspólników spółki zależnej. To właśnie zgromadzenie wspólników podejmuje decyzję o przeprowadzeniu squeeze-out, mimo że nabywcą udziałów jest spółka dominująca. Charakter tej uchwały nie jest sankcyjny jak w przypadku wyłączenia wspólnika mniejszościowego przez sąd (art. 266 k.s.h.) i w związku z tym nie wymaga wskazania „ważnych przyczyn” uzasadniających pozbawienie mniejszościowego wspólnika jego praw korporacyjnych. Wystarczy spełnienie przesłanek ustawowych określonych w art. 21(11) § 1–2 k.s.h.
Po podjęciu uchwały zgromadzenia wspólników stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące przymusowego wykupu akcji w spółce akcyjnej (art. 417–418 k.s.h.). To oznacza m.in., że:
jeżeli udziały nie mają ustalonej wartości rynkowej, cenę wykupu określa biegły wybrany przez zgromadzenie wspólników lub wyznaczony przez sąd rejestrowy na wniosek zarządu (art. 417 § 1 k.s.h.),
spółka dominująca ma obowiązek wpłacić ustaloną cenę w terminie przewidzianym przepisami; dopiero w momencie zapłaty mniejszościowy wspólnik traci swoje prawa korporacyjne,
do chwili uregulowania całej ceny za udziały, wspólnicy mniejszościowi zachowują wszystkie swoje uprawnienia korporacyjne, w tym prawo głosu i udziału w zyskach (art. 417 § 2 k.s.h.).
W praktyce oznacza to, że proces przymusowego wykupu udziałów nie następuje automatycznie z chwilą podjęcia uchwały – konieczne jest jeszcze przeprowadzenie wyceny i rozliczenia finansowego.
Warto pamiętać o tym, że formalnie procedurę przymusowego wykupu udziałów inicjuje spółka zależna, natomiast faktycznym beneficjentem transakcji jest spółka dominująca, która nabywa udziały mniejszościowego wspólnika. W zakresie wyboru biegłego istnieją dwie ścieżki: może on zostać powołany uchwałą zgromadzenia wspólników albo wyznaczony przez sąd rejestrowy na wniosek zarządu (art. 417 § 1 zd. 2 k.s.h.).
Cena wykupu i jej kontrola
Kluczowym elementem procedury squeeze-out jest ustalenie ceny wykupu udziałów. Zgodnie z art. 21(11) § 1 k.s.h. w zw. z art. 417–418 k.s.h., cena ta powinna odpowiadać wartości godziwej udziałów. W przypadku udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, które z natury rzeczy nie są przedmiotem obrotu giełdowego, stosuje się mechanizm powołania biegłego rewidenta.
Biegły może zostać wybrany bezpośrednio przez zgromadzenie wspólników spółki zależnej albo – na wniosek zarządu – wyznaczony przez sąd rejestrowy (art. 417 § 1 zd. 2 k.s.h.). Jego zadaniem jest ustalenie ceny odpowiadającej wartości godziwej udziałów, uwzględniającej aktualną sytuację finansową spółki oraz jej perspektywy gospodarcze. Tak ustalona cena staje się podstawą rozliczenia między spółką dominującą a wspólnikami mniejszościowymi.
Przepisy przewidują jednak mechanizmy ochronne dla wspólników mniejszościowych. Po pierwsze, cena musi odpowiadać wartości ekonomicznej udziałów, co eliminuje ryzyko arbitralnego jej zaniżenia. Po drugie, wspólnik ma możliwość zaskarżenia uchwały zgromadzenia wspólników w trybie art. 249–252 k.s.h., w tym kwestionując prawidłowość wyceny (np. zarzucając rażące zaniżenie wartości). Po trzecie, w doktrynie i orzecznictwie podkreśla się, że sąd rejestrowy, który wyznacza biegłego, zachowuje nadzór nad prawidłowością procedury i może interweniować w przypadku oczywistych uchybień.
W praktycznych opracowaniach akcentuje się, że właściwym organem do rozpoznawania sporów dotyczących ceny za udziały mniejszościowego wspólnika jest sąd rejestrowy, a przy ocenie wartości udziałów stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące przymusowego wykupu akcji w spółkach akcyjnych (art. 417–418 k.s.h.). Oznacza to, że także w przypadku spółek z o.o. wchodzących w skład grupy spółek obowiązuje standard rzetelnej, niezależnej wyceny dokonanej przez biegłego sądowego i poddanej kontroli sądowej.
„Lustrzane” prawo wspólnika mniejszościowego: żądanie odkupu udziałów
Instytucja squeeze-out została uzupełniona w prawie handlowym o jej „lustrzane odbicie” – prawo żądania przymusowego odkupu udziałów przez spółkę dominującą (tzw. sell-out). Zostało ono wprowadzone do kodeksu spółek handlowych w art. 21(10) k.s.h. i stanowi istotną gwarancję ochrony wspólników mniejszościowych w grupach spółek handlowych.
Uprawnienie to przysługuje, gdy spółka dominująca posiada bezpośrednio lub pośrednio co najmniej 90% udziałów w kapitale zakładowym spółki zależnej. W takim przypadku każdy wspólnik mniejszościowy może zgłosić żądanie odkupu jego udziałów przez spółkę dominującą. Mechanizm ten ma na celu umożliwienie mniejszości szybkiego i sprawiedliwego wyjścia ze spółki z o.o. w sytuacji, gdy ich realny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa został praktycznie wyeliminowany przez dominującą większość udziałowców.
Co istotne, cena odkupu ustalana jest w trybie analogicznym do squeeze-outu. Zastosowanie znajdują tu odpowiednio przepisy art. 417 oraz art. 418(1) k.s.h. (art. 21(10) § 2 k.s.h.). Oznacza to, że ponieważ udziały nie są notowane na rynku regulowanym, ich wartość określa biegły rewident powołany przez zgromadzenie wspólników lub wyznaczony przez sąd rejestrowy, a cena powinna odpowiadać wartości godziwej udziałów.
Do czasu uiszczenia pełnej ceny wykupu wspólnik mniejszościowy zachowuje wszystkie swoje prawa korporacyjne, w tym prawo głosu, prawo do dywidendy czy prawo do informacji (art. 417 § 2 k.s.h. w zw. z art. 21(10) § 2 k.s.h.). Dopiero zapłata ustalonej ceny za udziały powoduje definitywne wygaśnięcie statusu wspólnika mniejszościowego.
Instytucja ta stanowi ważne uzupełnienie regulacji squeeze-out – z jednej strony umożliwia spółce dominującej konsolidację pełnej kontroli nad spółką zależną, z drugiej daje udziałowcom mniejszościowym realny instrument obrony ich interesów i prawo do wyjścia ze spółki na sprawiedliwych warunkach.
Kiedy squeeze-out w spółce z o.o. nie wchodzi w grę
Choć przepisy kodeksu spółek handlowych (art. 21(11) k.s.h. w zw. z art. 417–418 k.s.h.) dają spółce dominującej szeroką możliwość przeprowadzenia przymusowego wykupu udziałów mniejszościowych, instytucja ta nie ma charakteru absolutnego. W literaturze prawniczej i glosach podkreśla się, że istnieją sytuacje, w których zastosowanie squeeze-out jest wyłączone albo wysoce problematyczne.
Najczęściej wskazywanym przykładem jest etap likwidacji spółki zależnej. Po podjęciu uchwały o rozwiązaniu spółki i otwarciu jej likwidacji (art. 270–273 k.s.h.), rozpoczyna się proces zaspokajania wierzycieli i podziału majątku między wspólników. Jeżeli likwidatorzy przystąpili już do czynności związanych z podziałem majątku (art. 286–288 k.s.h.), wówczas przeprowadzenie przymusowego wykupu udziałów mniejszościowych staje się sprzeczne z zasadami ochrony wierzycieli oraz równego traktowania wspólników. Doktryna uznaje, że w takiej fazie squeeze-out co do zasady nie może być zastosowany.
Podobne wątpliwości pojawiają się w przypadku innych sytuacji nadzwyczajnych, np. w toku restrukturyzacji spółki zależnej (łączenie, podział, przekształcenie). Jeżeli procedura korporacyjna weszła w zaawansowaną fazę, możliwość zastosowania squeeze-out powinna być oceniana ostrożnie, aby nie doszło do kolizji z reżimem ochrony wierzycieli i wspólników przewidzianym w przepisach szczególnych (np. art. 494 § 4 k.s.h. w przypadku połączeń).
Z tego względu w praktyce planując działania konsolidacyjne w ramach grupy spółek, należy wziąć pod uwagę moment wszczęcia procesu squeeze-out. Optymalnym rozwiązaniem jest jego przeprowadzenie przed wejściem spółki zależnej w etap likwidacji lub przed rozpoczęciem procedur restrukturyzacyjnych. W przeciwnym razie uchwała o squeeze-out może być uznana za sprzeczną z ustawą i skutecznie zaskarżona w trybie art. 249–252 k.s.h.
Sądowe wyłączenie wspólnika
Obok mechanizmu squeeze-out przewidzianego w prawie handlowym, w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością od dawna funkcjonuje instytucja sądowego wyłączenia wspólnika. Jest to rozwiązanie stosowane w sytuacjach, gdy określony wspólnik swoim zachowaniem zagraża interesom spółki lub interesom pozostałych udziałowców.
Zgodnie z art. 266 § 1–2 k.s.h., powództwo o wyłączenie wspólnika mogą wytoczyć co do zasady wszyscy pozostali wspólnicy, jeżeli reprezentują oni więcej niż połowę kapitału zakładowego spółki. Umowa spółki może jednak przewidywać mniej rygorystyczne wymagania – np. że z żądaniem wyłączenia może wystąpić określona grupa wspólników posiadających mniejszy udział w kapitale.
Wyrok sądu stwierdzający wyłączenie wspólnika ma charakter konstytutywny. Skutkuje on obowiązkiem przejęcia udziałów wyłączonego wspólnika przez pozostałych wspólników lub przez osobę trzecią wskazaną w wyroku, za cenę ustaloną przez sąd. Wysokość tej ceny określa się na podstawie rzeczywistej wartości udziałów w dniu doręczenia pozwu (art. 266 § 3 k.s.h.). Jest to istotne zabezpieczenie zarówno interesów spółki, jak i samego wyłączanego wspólnika – nie można bowiem przejąć udziałów po cenie arbitralnie ustalonej przez większość.
W orzecznictwie Sądu Najwyższego utrwalił się pogląd, że sprawa o wyłączenie wspólnika jest sprawą o prawa majątkowe, a wycena udziałów powinna odzwierciedlać rzeczywistą wartość spółki na dzień doręczenia pozwu (uchwała SN z 6 czerwca 2007 r., III CZP 56/07). Sąd Najwyższy oraz sądy apelacyjne podkreślają również, że pojęcie „ważnych przyczyn” musi być interpretowane ściśle – zalicza się do nich m.in. działanie wspólnika na szkodę spółki, rażące naruszenie obowiązków lojalnościowych czy prowadzenie działalności konkurencyjnej.
Przykłady z orzecznictwa, gdzie sądy uznały wystąpienie „ważnych przyczyn”:
Wyrok SN z 5 marca 2009 r., II CSK 522/08 – Sąd Najwyższy wskazał, że powtarzające się działania wspólnika polegające na utrudnianiu prowadzenia spraw spółki i paraliżowaniu jej organów mogą stanowić ważną przyczynę uzasadniającą jego wyłączenie.
Wyrok SA w Krakowie z 13 października 2015 r., I ACa 851/15 – sąd uznał, że prowadzenie przez wspólnika działalności konkurencyjnej wbrew interesowi spółki i z wykorzystaniem jej zasobów spełnia przesłankę ważnej przyczyny.
Wyrok SA w Katowicach z 21 lutego 2019 r., V AGa 463/18 – za ważną przyczynę uznano permanentne naruszanie obowiązków informacyjnych oraz działania na szkodę spółki poprzez ujawnianie danych kontrahentom konkurencji.
Wyrok SN z 10 marca 2017 r., II CSK 281/16 – Sąd Najwyższy podkreślił, że trwały i poważny konflikt między wspólnikami, który uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie spółki, może sam w sobie stanowić podstawę do wyłączenia wspólnika, jeżeli istnieje realne zagrożenie dla dalszej działalności spółki.
Sądowe wyłączenie wspólnika ma charakter środka wyjątkowego i zasadniczo jest procesem długotrwałym, wymagającym przedstawienia obszernego materiału dowodowego. W praktyce jest ono stosowane głównie w sytuacjach ostrych konfliktów korporacyjnych, gdy inne środki (np. próba dobrowolnego zbycia udziałów czy umorzenie przymusowe) okazują się nieskuteczne.
Przymusowe umorzenie udziałów
Kolejnym instrumentem pozwalającym na rozstanie się ze wspólnikiem mniejszościowym jest przymusowe umorzenie udziałów. Jest to rozwiązanie znane od dawna, a jego podstawę prawną stanowi art. 199 k.s.h.
Zgodnie z art. 199 § 1 k.s.h., udział może zostać umorzony, jeżeli umowa spółki tak stanowi. Oznacza to, że przymusowe umorzenie nie jest możliwe bez uprzedniego zastrzeżenia tej możliwości w umowie spółki. Sama procedura wymaga podjęcia uchwały zgromadzenia wspólników, która powinna określać m.in. podstawę umorzenia, wysokość wynagrodzenia dla wspólnika oraz sposób obniżenia kapitału zakładowego (o ile jest ono konieczne).
Przymusowe umorzenie udziałów następuje bez zgody wspólnika, którego udziały są umarzane. Ustawodawca zapewnia jednak ochronę jego interesów finansowych. Wynagrodzenie przysługujące wspólnikowi nie może być niższe niż wartość przypadająca na jego udział w aktywach netto spółki, ustalona na podstawie ostatniego zatwierdzonego sprawozdania finansowego (art. 199 § 2 k.s.h.). Ten minimalny próg ma charakter gwarancyjny i uniemożliwia arbitralne zaniżanie ceny za mniejszościowe udziały.
Orzecznictwo Sądu Najwyższego doprecyzowuje wymogi formalne, jakie powinna spełniać uchwała o przymusowym umorzeniu. Wskazuje się, że musi ona wyraźnie określać podstawę prawną umorzenia, wysokość wynagrodzenia oraz uzasadnienie jego dokonania. Brak tych elementów może prowadzić do wadliwości uchwały i skutecznego jej zaskarżenia w trybie art. 249–252 k.s.h.
W wyroku z 19 października 2023 r. (II CSKP 1314/22) Sąd Najwyższy jednoznacznie stwierdził, że:
„Umorzenie przymusowe następuje za wynagrodzeniem, które nie może być niższe od wartości przypadającej na udział aktywów netto spółki, ustalonej na podstawie ostatniego zatwierdzonego sprawozdania finansowego.”
Stanowisko to potwierdza, że przepisy o minimalnej wysokości wynagrodzenia mają charakter bezwzględnie obowiązujący i pełnią funkcję ochronną wobec wspólnika, którego udziały są umarzane.
W praktyce przymusowe umorzenie udziałów jest stosowane głównie w sytuacjach, gdy wspólnik w sposób trwały utracił więź ze spółką (np. nie angażuje się w jej działalność, utrudnia prowadzenie spraw, jest trwale skonfliktowany z pozostałymi wspólnikami). W odróżnieniu od sądowego wyłączenia wspólnika, procedura ta jest szybsza i mniej kosztowna, choć jej zastosowanie ogranicza się wyłącznie do spółek, których umowa spółki przewiduje taką możliwość.
Jak zaskarżyć uchwałę o squeeze-out w sp. z o.o.?
Wspólnicy mniejszościowi, których udziały mają zostać przymusowo wykupione, nie są pozbawieni ochrony prawnej. Uchwała zgromadzenia wspólników spółki zależnej w przedmiocie dokonania „squeeze-out” wspólników mniejszościowych może być zaskarżona w trybie przewidzianym w art. 249–252 k.s.h.. Mechanizm ten odpowiada ogólnym zasadom kontroli sądowej uchwał zgromadzenia wspólników w spółce z o.o.
Zgodnie z art. 249 § 1 k.s.h., powództwo o uchylenie uchwały przysługuje m.in. wspólnikom, członkom zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej, jeżeli uchwała jest sprzeczna z umową spółki albo dobrymi obyczajami i jednocześnie godzi w interes spółki lub ma na celu pokrzywdzenie wspólnika. Termin na wniesienie takiego powództwa określa art. 251 k.s.h. – co do zasady wynosi on jeden miesiąc od dnia otrzymania wiadomości o uchwale, jednak nie później niż sześć miesięcy od dnia jej powzięcia.
Jeszcze dalej idącą sankcją jest możliwość żądania stwierdzenia nieważności uchwały. Zgodnie z art. 252 § 1 k.s.h., uchwała sprzeczna z ustawą jest nieważna. Powództwo o stwierdzenie nieważności wnosi się w terminie sześciu miesięcy od dnia otrzymania wiadomości o uchwale, nie później jednak niż w terminie trzech lat od jej podjęcia (art. 252 § 3 k.s.h.).
Sprawy o uchylenie lub stwierdzenie nieważności uchwały rozpoznaje sąd właściwy według siedziby spółki (art. 250 pkt 3 k.s.h. w zw. z art. 17 pkt 4 k.p.c.). Postępowania te należą do kategorii spraw gospodarczych.
W tle warto pamiętać o dodatkowej ochronie wspólników mniejszościowych polegającej na kontroli ceny za udziały mniejszościowe, którą przeprowadza biegły. Choć kodeks spółek handlowych nie przewiduje odrębnego powództwa wyłącznie w sprawie wysokości ceny za udziały, to w praktyce wspólnicy mogą kwestionować prawidłowość wyceny w ramach powództwa o uchylenie uchwały (zarzucając np. rażące zaniżenie wartości udziałów).
Podsumowując, wspólnicy mniejszościowi mogą skutecznie bronić swoich interesów poprzez kontrolę sądową uchwał o squeeze-out, zarówno co do legalności samej uchwały, jak i rzetelności ustalonej ceny wykupu za udziały.
Podatkowe skutki w skrócie
Z perspektywy podatkowej przymusowy wykup udziałów (squeeze-out) wywołuje skutki zarówno po stronie wspólników mniejszościowych, jak i po stronie spółki dominującej lub zależnej.
1. Skutki po stronie wspólnika mniejszościowego
Dla wspólnika, którego udziały zostały przymusowo wykupione, czynność ta jest traktowana jako po prostu odpłatne zbycie udziałów. Oznacza to powstanie przychodu z kapitałów pieniężnych, który podlega opodatkowaniu zryczałtowaną stawką 19% PIT (art. 17 ust. 1 pkt 6 lit. a w zw. z art. 30b ust. 1 ustawy o PIT). Podstawę opodatkowania stanowi różnica między uzyskanym wynagrodzeniem a kosztami nabycia udziałów (art. 30b ust. 2 pkt 4 u.p.d.o.f.).
W najnowszych interpretacjach indywidualnych Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej potwierdził, że przymusowy wykup udziałów jest kwalifikowany jako szczególny rodzaj odpłatnego zbycia udziałów lub papierów wartościowych, co skutkuje obowiązkiem rozliczenia PIT na zasadach dla tego typu transakcji. Nie ma więc znaczenia, że wspólnik nie wyraził zgody na sprzedaż – z perspektywy podatkowej czynność jest traktowana tak samo, jak dobrowolna sprzedaż udziałów.
2. Konsekwencje podatkowe dla spółki nabywającej udziały w ramach squeeze-out
Z perspektywy podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) sytuacja spółki dominującej, która nabywa udziały od wspólników mniejszościowych w trybie squeeze-out, różni się zasadniczo od przypadków umorzenia udziałów (opisane poniżej w pkt 3: Skutki po stronie spółki nabywającej własne udziały w celu ich umorzenia).
Po pierwsze, sama transakcja nabycia udziałów w ramach squeeze-out nie powoduje powstania przychodu podatkowego u spółki dominującej. Spółka nabywa udziały jako składnik aktywów, a więc dochodzi do przesunięcia majątkowego, a nie do trwałego przysporzenia. Organy podatkowe potwierdzają, że przychód powstaje dopiero w chwili ewentualnego dalszego zbycia udziałów spółki zależnej (art. 12 ust. 1 u.p.d.o.p.).
Po drugie, wydatki poniesione na nabycie udziałów w ramach przymusowego wykupu stanowią koszt uzyskania przychodu dopiero w momencie odpłatnego zbycia tych udziałów (art. 16 ust. 1 pkt 8 u.p.d.o.p.). Oznacza to, że wydatki związane z wypłatą wynagrodzenia wspólnikom mniejszościowym nie mogą być od razu zaliczone do kosztów podatkowych. Spółka dominująca rozliczy je dopiero wtedy, gdy sprzeda udziały lub zostaną one umorzone.
Po trzecie, jeżeli po przeprowadzeniu squeeze-out spółka dominująca osiąga pełną kontrolę nad spółką zależną, możliwe jest rozważenie restrukturyzacji podatkowej – np. połączenia spółek (art. 492 § 1 pkt 1 k.s.h.). Takie połączenie, przy spełnieniu warunków z ustawy o CIT, może być neutralne podatkowo (art. 12 ust. 4 pkt 3e u.p.d.o.p.).
Warto też pamiętać, że w przeciwieństwie do klasycznego umorzenia udziałów, w którym fiskus konsekwentnie wskazuje na brak przychodu po stronie spółki nabywającej w celu umorzenia (interpretacje KIS), w przypadku squeeze-outu mamy do czynienia z typowym nabyciem udziałów. Oznacza to, że spółka dominująca powiększa swój majątek o składnik kapitałowy, który dopiero w przyszłości może wygenerować przychód podatkowy przy jego zbyciu.
Podsumowując:
dla spółki dominującej squeeze-out jest neutralny podatkowo w momencie nabycia,
koszty wykupu są odroczonym kosztem uzyskania przychodu,
dopiero przyszłe zdarzenia (zbycie udziałów, połączenie, likwidacja spółki zależnej) przesądzą o podatkowych skutkach transakcji.
3. Skutki po stronie spółki nabywającej własne udziały w celu ich umorzenia
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku nabycia udziałów własnych w celu ich umorzenia. Jeżeli spółka nabywa własne udziały wyłącznie w celu ich umorzenia (art. 199 § 1 k.s.h.), to – zgodnie z utrwalonym stanowiskiem organów podatkowych – po stronie spółki nabywającej nie powstaje przychód podatkowy. Wynika to z faktu, że spółka nie osiąga żadnego realnego przyrostu majątku – udziały są nabywane tylko po to, by je zlikwidować, a nie zatrzymać w aktywach. Takie stanowisko znajduje oparcie w art. 12 ust. 1 ustawy o CIT, który definiuje przychód jako trwałe przysporzenie majątkowe.
Z tego powodu fiskus konsekwentnie wskazuje, że w przypadku nabycia udziałów w celu ich umorzenia brak jest podstaw do rozpoznania przychodu podatkowego po stronie spółki (np. interpretacje indywidualne Dyrektora KIS).
Dobre praktyki i typowe błędy
Planowanie squeeze-outu warto zacząć od sprawdzenia umowy spółki zależnej: jeżeli celem jest możliwość dokonania squeeze out przy niższym progu, należy wprost przewidzieć obniżenie progu kontroli z 90% do 75% (oraz wskazać, że udział dominującej może być liczony także pośrednio), bo tylko wtedy mechanizm zadziała przy udziale poniżej 90% (art. 21(11) § 1–2 k.s.h.).
Drugim elementem przygotowań jest zawiązanie grupy spółek — podjęcie uchwał o uczestnictwie oraz ujawnienie tego uczestnictwa w KRS zarówno po stronie dominującej, jak i zależnej; brak wpisu co do zasady uniemożliwia skorzystanie z art. 21(11) k.s.h. (art. 21(1) § 1 i § 3 k.s.h.).
Na etapie samego zgromadzenia wspólników kluczowe jest dochowanie reżimu korporacyjnego: prawidłowe zwołanie zgromadzenia (termin, porządek obrad, projekt uchwały), sprawdzenie quorum i sposobu głosowania oraz sporządzenie protokołu spełniającego wymogi ustawowe; jeśli dana uchwała wymaga formy aktu notarialnego, protokół powinien mieć taką formę (art. 238 § 1–2, art. 239, art. 248 § 2 oraz art. 255 § 3 k.s.h.).
W kwestii wyceny najbezpieczniej przygotować wcześniej niezależną opinię rzeczoznawcy; samą wycenę — gdy brak ceny rynkowej takich udziałów — przeprowadza biegły wybrany przez zgromadzenie albo wyznaczony przez sąd rejestrowy na wniosek zarządu (art. 417 § 1 k.s.h.). Do czasu zapłaty pełnej ceny wspólnicy mniejszościowi zachowują wszystkie prawa udziałowe, co trzeba uwzględnić w harmonogramie i komunikacji (art. 417 § 2 k.s.h.).
Warto zaplanować źródła i terminy finansowania wykupu udziałów oraz ewentualne zabezpieczenia rozliczeń, bo opóźnienie w płatności może generować spory o ważność uchwały i roszczenia odsetkowe (art. 417–418 k.s.h.).
W tle należy pamiętać o zasadzie równego traktowania wspólników i powściągliwości w korzystaniu z przewagi większości — uchwała podjęta z naruszeniem ustawy lub dobrych obyczajów może zostać zaskarżona (art. 20 oraz art. 249–252 k.s.h.). Dobrym standardem jest doręczenie mniejszości kompletu materiałów z wyceną udziałów oraz zapewnienie im realnego dostępu do informacji korporacyjnych (art. 212 § 1 k.s.h.).
Jeżeli konflikt ma przede wszystkim podłoże „personalne” (np. rażące naruszenia lojalności, działania na szkodę spółki), należy rozważyć alternatywnie: sądowe wyłączenie wspólnika — choć dłuższe, bywa adekwatne przy ciężkich „przewinieniach” wspólnika mniejszościowego (art. 266 k.s.h.), albo przymusowe umorzenie udziałów — jeśli przewidziano je w umowie spółki i spełnione są przesłanki formalne, wraz z gwarancyjną minimalną wysokością wynagrodzenia (art. 199 § 1–2 k.s.h.).
Typowe błędy, których warto uniknąć:
podjęcie uchwały squeeze-out przed ujawnieniem grupy w KRS (co do zasady wyklucza zastosowanie art. 21(11) k.s.h.) (art. 21(1) § 3 k.s.h.),
niewłaściwe wyliczenie progu (pominięcie pośredniego posiadania mimo stosownego postanowienia umowy lub błędne wliczenie udziałów, które nie powinny być uwzględnione) (art. 21(11) § 2 k.s.h.),
braki formalne zgromadzenia wspólników: wadliwe zwołanie, brak projektów uchwał, nieprawidłowy protokół albo pominięcie formy notarialnej tam, gdzie jest wymagana (art. 238–239, art. 248 § 2, art. 255 § 3 k.s.h.),
zaniżona lub słabo udokumentowana wycena, brak wniosku o wyznaczenie biegłego przez sąd rejestrowy przy sporze co do osoby biegłego (art. 417 § 1 k.s.h.),
zlekceważenie ryzyka zaskarżenia uchwały lub niedochowanie terminów z art. 251–252 k.s.h. (art. 249–252 k.s.h.).
Przykładowe orzeczenia i fragmenty interpretacji — na co zwracają uwagę sądy i fiskus
Orzecznictwo sądowe i praktyka organów podatkowych dostarczają wielu wskazówek co do stosowania omawianych mechanizmów.
1. Wyłączenie wspólnika (art. 266 k.s.h.)
W uchwale z 6 czerwca 2007 r. (III CZP 56/07) Sąd Najwyższy przesądził, że:
„Sprawa o wyłączenie wspólnika ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (art. 266 k.s.h.) jest sprawą o prawa majątkowe.”
Oznacza to, że przy ustalaniu właściwości sądu oraz opłat sądowych stosuje się reżim przewidziany dla sporów majątkowych, co ma istotne konsekwencje praktyczne (np. wysokość opłaty sądowej).
Dodatkowo sądy apelacyjne w licznych orzeczeniach (np. SA w Warszawie, wyrok z 24 stycznia 2019 r., VI ACa 1200/17) wskazują, że cena przejęcia udziałów wyłączonego wspólnika powinna być ustalana według rzeczywistej wartości na dzień doręczenia pozwu (art. 266 § 3 k.s.h.). Sąd bierze pod uwagę nie tylko wartość księgową, ale także faktyczną kondycję spółki i jej zdolność generowania zysków.
2. Przymusowy wykup (squeeze-out) a opodatkowanie PIT
Na gruncie podatku dochodowego od osób fizycznych przymusowy wykup udziałów traktowany jest jako szczególny przypadek odpłatnego zbycia udziałów. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 10 lutego 2022 r. (0112-KDIL2-1.4011.939.2021.2.MKA) stwierdził jednoznacznie, że:
„Przymusowy wykup akcji występuje jako szczególny typ umowy odpłatnego zbycia papierów wartościowych (akcji).”
Odpłatne zbycie udziałów powoduje u wspólnika powstanie przychodu z kapitałów pieniężnych (art. 17 ust. 1 pkt 6 lit. a u.p.d.o.f.), opodatkowanego 19% PIT (art. 30b ust. 1 u.p.d.o.f.), z możliwością odliczenia kosztów nabycia.
3. Umorzenie udziałów a podatek CIT
Na gruncie podatku dochodowego od osób prawnych fiskus przyjmuje, że jeżeli spółka nabywa własne udziały wyłącznie w celu ich umorzenia, to po stronie spółki nabywającej nie powstaje przychód podatkowy. Wynika to z art. 12 ust. 1 u.p.d.o.p., który definiuje przychód jako trwałe przysporzenie majątkowe.
Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 5 marca 2021 r. (0111-KDIB1-2.4010.29.2021.1.BG) wskazał, że:
„Nabycie udziałów w celu umorzenia nie powoduje powstania przychodu po stronie spółki, ponieważ nie dochodzi do realnego przysporzenia majątkowego.”
Stanowisko to zostało wielokrotnie powtórzone w nowszych interpretacjach i potwierdza praktyczną neutralność podatkową takiego rozwiązania dla spółki.
Wnioski płynące z powyższego są jasne:
sądy wymagają, aby cena wykupu lub przejęcia udziałów odzwierciedlała ich rzeczywistą wartość,
fiskus uznaje squeeze-out za odpłatne zbycie udziałów, a więc źródło przychodu dla mniejszościowego wspólnika,
w przypadku nabycia udziałów w celu umorzenia dla spółki nabywającej udziały w celu ich umorzenia nabycie pozostaje neutralne podatkowo, bo brak jest realnego przysporzenia.
Fundacja rodzinna to osoba prawna, która jest tworzona po to, aby gromadzić majątek, zarządzać nim w interesie beneficjentów i spełniać na ich rzecz świadczenia, zgodnie ze statutem i wolą fundatora (art. 2 ust. 1 ustawy o fundacji rodzinnej).
Ustawodawca zaprojektował fundację rodzinną jako narzędzie sukcesji i ochrony aktywów, które pozwala oddzielić własność majątku od jego bieżącego prowadzenia przez członków rodziny, a zarazem uporządkować zasady wypłat na rzecz beneficjentów w wielu pokoleniach (art. 1 w zw. z art. 2 ust. 1 ustawy o fundacji rodzinnej).
Rejestracja fundacji rodzinnej następuje w sądowym rejestrze fundacji rodzinnych i kończy etap „fundacji rodzinnej w organizacji”. Dopiero wpis do rejestru fundacji rodzinnych oznacza, że fundacja rodzinna ma osobowość prawną oraz od momentu rejestracji można korzystać z szeregu ułatwień i zwolnień podatkowych przewidzianych dla fundacji rodzinnej (art. 21 pkt 6 i art. 27 ustawy o fundacji rodzinnej; art. 6 ust. 1 pkt 25 oraz art. 6 ust. 9 ustawy o CIT).
Minimalny fundusz założycielski fundacji rodzinnej wynosi 100.000 zł i powinien zostać wniesiony przez fundatora w formach przewidzianych ustawą i statutem, np. środkami pieniężnymi, udziałami, papierami wartościowymi lub nieruchomościami (art. 17 ustawy o fundacji rodzinnej).
Fundacja może być ustanowiona aktem założycielskim albo testamentem, wymaga statutu, spisu mienia i powołania organów, w szczególności zarządu, a w określonych konfiguracjach także rady nadzorczej (art. 21 pkt 1–4 ustawy o fundacji rodzinnej). Prowadzenie działalności gospodarczej przez fundację dopuszczalne jest tylko w zamkniętym katalogu czynności, m.in. przystępowania do spółek handlowych i uczestniczenia w nich, nabywania i zbywania udziałów lub akcji oraz obrotu niektórymi składnikami majątku, co ma kluczowe znaczenie dla zwolnienia w CIT (art. 5 ust. 1 pkt 3–4 ustawy o fundacji rodzinnej; art. 6 ust. 1 pkt 25 ustawy o CIT).
Krótka odpowiedź na pytanie czy fundacja rodzinna może nabywać udziały w spółkach z o.o., brzmi, tak, fundacja rodzinna może nabywać, posiadać i zbywać udziały w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością, ale musi robić to w granicach ustawowego katalogu dozwolonej aktywności, z uwzględnieniem skutków podatkowych na poziomie fundacji rodzinnej oraz beneficjentów (art. 5 ust. 1 pkt 3–4 ustawy o fundacji rodzinnej; art. 6 ust. 1 pkt 25, art. 24q i art. 24r ustawy o CIT).
Dozwolony zakres aktywności fundacji rodzinnej
Ustawa o fundacji rodzinnej zawiera zamknięty katalog czynności uznanych za dozwoloną działalność gospodarczą fundacji, w tym wprost „przystępowanie do spółek handlowych (…) oraz uczestniczenie w tych spółkach”, co obejmuje także spółki z o.o. (art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej). Zwolnienie podmiotowe z CIT obejmuje dochody fundacji osiągane w ramach tej dozwolonej aktywności, a zatem m.in. dywidendy otrzymywane ze spółki z o.o. i przychód ze zbycia udziałów, o ile transakcje nie wykraczają poza ustawowy katalog (art. 6 ust. 1 pkt 25 ustawy o CIT). gospodarczej fundacji ramy „czynności uznanych za dozwoloną działalność gospodarczą fundacji” ustawodawca nakazuje opodatkować tak osiągnięty dochód stawką 25% (art. 24r ustawy o CIT).
Jakie spółki „pasują” do fundacji: sp. z o.o. – tak, spółka partnerska albo cywilna – nie
Praktyka i orzecznictwo wskazują, że fundacja rodzinna może stać się właścicielem spółek handlowych, będących podatnikami CIT, takich jak spółka z o.o., PSA, S.A. czy SKA (art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej; art. 6 ust. 1 pkt 25 ustawy o CIT). WSA w Warszawie ujął to w następujący sposób: „fundacja rodzinna (…) może przystępować i uczestniczyć jedynie w spółkach, które są podatnikami podatku dochodowego od osób prawnych” — co sąd zastosował w sprawie dotyczącej luksemburskiej SCSp, odmawiając zwolnienia podatkowego fundacji rodzinnej (sygn. akt III SA/Wa 682/24). W podobnym duchu sądy administracyjne rozstrzygały sprawy dotyczące spółek cywilnych i innych podmiotów „transparentnych podatkowo”.
JAK FUNDACJA RODZINNA MOŻE „wejśĆ” do spółki z o.o.?
Fundacja może nabyć udziały w spółce z o.o. przez nabycie udziałów, może je otrzymać w drodze darowizny (np. od fundatora) albo może objąć nowe udziały przy podwyższeniu kapitału zakładowego, a także fundator może wnieść udziały spółki z o.o. do fundacji rodzinnej na pokrycie funduszu założycielskiego (art. 17 ustawy o fundacji rodzinnej).
Jeśli spółka z o.o. posiada nieruchomości rolne o znacznej powierzchni upraw to KOWR ma następujące uprawnienia przy transakcji zbycia udziałów w takiej spółce: przy sprzedaży udziałów w spółce z o.o. posiadającej nieruchomości rolne KOWR ma prawo pierwokupu takich udziałów, a przy czynnościach nieodpłatnych — prawo nabycia takich udziałów (art. 3a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego). KOWR sam podkreśla, że może wykonać prawo pierwokupu udziałów „w ciągu dwóch miesięcy od otrzymania skutecznego zawiadomienia”, co wymusza zastosowanie warunku zawieszającego w umowie sprzedaży udziałów (art. 3a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego).
W umowach nabycia udziałów dotyczących spółek „rolnych” standardem jest wpisywanie warunku zawieszającego przeniesienia prawa własności do udziałów do czasu upływu terminu na wykonanie prawa pierwokupu lub nabycia przez KOWR. Wytyczne i odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania przygotowane przez KOWR od lat akcentują możliwość sądowego ustalenia ceny udziałów, jeżeli cena rynkowa i umowna rażąco się różnią, co też warto przewidzieć w harmonogramie transakcyjnym sprzedaży udziałów w takiej spółce z o.o. (art. 3a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego).
CIT po stronie fundacji: zwolnienie przy inwestycjach „w dozwolonym zakresie”, 25% przy działalności niedozwolonej
Co do zasady fundacja rodzinna jest zwolniona z CIT, jeżeli osiąga dochody w ramach dozwolonej aktywności, takiej jak posiadanie i zbywanie udziałów, pobór dywidend czy udział w zyskach spółek będących podatnikami CIT (art. 6 ust. 1 pkt 25 ustawy o CIT). Jeżeli jednak fundacja zacznie prowadzić działalność wykraczającą poza katalog z art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej, jej dochód zostanie opodatkowany stawką 25%, bez możliwości skorzystania z większości ulg i zwolnień charakterystycznych dla „zwykłych” podatników CIT (art. 24r ustawy o CIT). Przepisy przewidują też szczególny podatek od przychodów z budynków, który co do zasady może dotyczyć fundacji w zakresie nieobjętym zwolnieniem (art. 24b ustawy o CIT).
Sądy administracyjne i organy podatkowe utrwaliły też podejście niekorzystne dla inwestycji fundacji w zagraniczne podmioty „transparentne podatkowo” — tam zwolnienie podatkowe nie działa, a dochody uzyskiwane od takich podmiotów traktuje się jak uzyskane poza dozwolonym zakresem działania fundacji rodzinnej (art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej; art. 6 ust. 1 pkt 25 i art. 24r ustawy o CIT). Przeglądy orzecznicze i omówienia wyroków sądowych wskazują wprost na wyroki III SA/Wa 682/24 oraz III SA/Wa 2753/23, w których sąd administracyjny wykluczył możliwość zastosowania zwolnienia dla przychodów z SCSp.
Dywidendy i sprzedaż udziałów: kiedy brak CIT po stronie fundacji
W interpretacjach KIS powtarza się teza, że zbycie udziałów w spółce z o.o. przez fundację rodzinną, jeśli mieści się w art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej, pozostaje objęte zwolnieniem z CIT (art. 6 ust. 1 pkt 25 ustawy o CIT). W interpretacji z 6 maja 2025 r. organ wskazał, że zbycie udziałów nabytych wcześniej w drodze darowizny korzysta ze zwolnienia, o ile transakcja nie ma charakteru działalności wykraczającej poza katalog ustawowy — w praktyce ta konkluzja oznacza, że sprzedaż udziałów w spółce z o.o. jest bezpieczna podatkowo dla fundacji rodzinnej (art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej; art. 6 ust. 1 pkt 25 ustawy o CIT).
Analogicznie dywidendy wypłacane fundacji rodzinnej przez spółki kapitałowe co do zasady nie są u niej opodatkowane CIT z uwagi na zwolnienie podmiotowe; płatnik powinien jednak weryfikować status fundacji rodzinnej i zakres zwolnienia, a w nieoczywistych sytuacjach zabezpieczyć się interpretacją podatkową (art. 6 ust. 1 pkt 25 ustawy o CIT).
Wypłaty do beneficjentów: 15% CIT w fundacji i preferencje w PIT (grupa „zero”)
Sam fakt posiadania akcji lub udziałów przez fundację nie generuje CIT; podatek pojawia się przy transferze pieniędzy do beneficjentów fundacji rodzinnej. Na poziomie fundacji rodzinnej ustawodawca nałożył 15% podatek od świadczeń i mienia przekazywanego przez fundację na rzecz beneficjentów, a także od tzw. ukrytych zysków na ich rzecz (art. 24q ust. 1–2 ustawy o CIT). Po stronie beneficjentów zastosowanie ma reżim PIT, w którym najbliższa rodzina fundatora — tzw. „grupa zero” — co do zasady korzysta ze zwolnienia w granicach i proporcji określonych ustawą (art. 21 ust. 1 pkt 157 ustawy o PIT). W licznych interpretacjach organy potwierdzały możliwość pełnego zwolnienia z PIT w „grupie zero” przy spełnieniu wymogów proporcji wniesionego mienia, a w niektórych sprawach korygowały wcześniejsze, zbyt restrykcyjne stanowiska (art. 21 ust. 1 pkt 157 ustawy o PIT).
Fundacja rodzinna w organizacji a obrót udziałami – uwagi praktyczne
Z chwilą sporządzenia aktu założycielskiego albo ogłoszenia testamentu powstaje fundacja rodzinna w organizacji, która przed wpisem do rejestru fundacji rodzinnych może nabywać prawa (w tym udziały w spółce z o.o.), zaciągać zobowiązania oraz występować w obrocie jako samodzielny podmiot; reprezentuje ją co do zasady fundator albo ustanowiony przez niego pełnomocnik, a w wypadkach wskazanych w ustawie – także zarząd, przy czym po wpisie do rejestru fundacja uzyskuje osobowość prawną i wstępuje we wszystkie prawa i obowiązki fundacji w organizacji (art. 23 ust. 1–4 i 6 oraz art. 24 ustawy o fundacji rodzinnej). Taki model umożliwia zawieranie „pilnych” transakcji przez fundację jeszcze przed jej rejestracją, ale wymaga starannego przygotowania pełnomocnictw i ścisłego ustalenia mechanizmu późniejszego zatwierdzenia czynności przez właściwy organ fundacji po dokonanym wpisie do rejestru (art. 23 ust. 5 ustawy o fundacji rodzinnej).
W praktyce największym „wąskim gardłem” jest legitymacja czynna fundacji rodzinnej w organizacji do czynności wymagających zachowania szczególnej formy prawnej – notariusze, banki i kontrahenci pytają o dokumenty potwierdzające umocowanie osób reprezentujących fundację rodzinną w organizacji; dlatego zestaw dokumentów do transakcji z udziałem fundacji rodzinnej w organizacji powinien obejmować co najmniej: akt założycielski, statut, spis mienia fundacji, uchwałę o powołaniu organów oraz pełnomocnictwa od fundatora, a samą umowę nabycia udziałów warto następnie potwierdzić uchwałą rady nadzorczej i klauzulą ratyfikacyjną zarządu po rejestracji fundacji (art. 23 ust. 3–5 ustawy o fundacji rodzinnej). W literaturze sygnalizuje się, że brak rejestracji fundacji rodzinnej w rejestrze bywa źródłem opóźnień, zwłaszcza przy czynnościach wymagających weryfikacji osób uprawionych do działania w imieniu fundacji i zakresu ich umocowania.
W transakcjach, których przedmiotem są udziały spółkach „rolnych” trzeba uwzględnić dodatkowy czas związany z procedurą przed KOWR, bo termin na wykonanie prawa pierwokupu KOWR liczony jest co do zasady w miesiącach, a samo oświadczenie KOWR wymaga formy aktu notarialnego; z tego względu w kontraktach zawieranych przez fundację rodzinną w organizacji warto korzystać z warunku zawieszającego uzależniającego skutek rozporządzający prawem własności do udziałów w spółce „rolnej” zarówno od braku wykonania prawa pierwokupu przez KOWR, jak i od uzyskania wpisu fundacji do rejestru fundacji rodzinnych (art. 3a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego; art. 89 k.c.). Ułatwia to zsynchronizowanie procedury związanej z rejestracją fundacji rodzinnej z dwumiesięcznym terminem na ewentualne złożenie oświadczenia przez KOWR.
Ryzyka podatkowe nie kończą się na samej dacie podpisania umowy sprzedaży udziałów w spółce z o.o.. Ustawodawca przewidział, że jeśli fundacja rodzinna w organizacji nie zostanie zgłoszona do rejestru w ciągu sześciu miesięcy od dnia powstania albo gdy prawomocnie odmówiono jej wpisu, traci ona prawo do zwolnienia podmiotowego z CIT „wstecz”, tj. od dnia jej powstania; w takiej sytuacji musi złożyć zaległe zeznania CIT i rozliczyć podatek dochodowy na zasadach ogólnych (art. 6 ust. 9–10 ustawy o CIT). W interpretacjach indywidualnych organy podatkowe konsekwentnie przypominają o retroaktywnym charakterze tej sankcji zwolnieniowej, co przy transakcjach kapitałowych zawieranych przed wpisem do rejestru fundacji rodzinnych może być istotnym ryzykiem transakcyjnym.
Jeżeli rejestracja fundacji nie powiedzie się, fundacja rodzinna w organizacji podlega rozwiązaniu i likwidacji na podstawie rozdziału 11 ustawy o fundacji rodzinnej; przesłankami są właśnie niezłożenie wniosku o wpis w terminie sześciu miesięcy lub prawomocna odmowa wpisu (art. 85 ustawy o fundacji rodzinnej). Likwidacja fundacji w organizacji przebiega co do zasady według tych samych zasad, co likwidacja fundacji wpisanej, aż do momentu rozliczenia się z wierzycielami i rozdysponowania mienia zgodnie ze statutem, a w braku odmiennych postanowień – według reguł ustawowych właściwych dla podziału majątku fundacji po likwidacji (art. 90 ustawy o fundacji rodzinnej). W praktyce oznacza to konieczność „odwrócenia” skutków gospodarczych i prawnych dokonanych już transakcji, które miały służyć długoterminowej akumulacji majątku w fundacji rodzinnej.
Na poziomie odpowiedzialności reprezentantów fundacji rodzinnej w organizacji warto pamiętać, że osoby reprezentujące fundację w organizacji ponoszą odpowiedzialność wobec fundacji do czasu zatwierdzenia ich czynności, a w sprawach publicznoprawnych – zwłaszcza podatkowych – ustawodawca przewidział dodatkowy reżim odpowiedzialności członków organów fundacji za zaległości podatkowe fundacji rodzinnej oraz fundacji rodzinnej w organizacji, co dodatkowo wzmacnia potrzebę kontrolowania ryzyka formalnego i terminów rejestrowych (art. 23 ust. 5 ustawy o fundacji rodzinnej; art. 116a Ordynacji podatkowej).
Z punktu widzenia praktyki prowadzenia tego typu transakcji skuteczne bywa zastosowanie konstrukcji „kupuję jako pełnomocnik fundacji rodzinnej z obowiązkiem niezwłocznego przeniesienia prawa własności do nieruchomości na fundację po jej rejestracji”, przy jednoczesnym dokonaniu depozytu notarialnego ceny lub zastosowaniu rachunku powierniczego i zastrzeżeniu umownym rozstrzygnięcia co do kosztów w razie wykonania prawa pierwokupu przez KOWR bądź odmowy wpisu do rejestru fundacji rodzinnej (art. 108 i art. 734–735 k.c.; art. 3a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego). Takie podejście pozwala w miarę szybko zrealizować transakcję.
Podsumowanie praktyczne
Fundacja rodzinna może być udziałowcem spółki z o.o.. Taka inwestycja pozwala na zachowanie neutralności na poziomie CIT w fundacji rodzinnej w okresie akumulacji i reinwestycji kapitału (art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej; art. 6 ust. 1 pkt 25 ustawy o CIT). Należy jednak pilnować, aby inwestowanie w spółki z o.o. mieściło się w dozwolonym zakresie dla fundacji rodzinnych, a przy spółkach posiadających nieruchomości rolne należy przestrzegać procedur z KOWR (art. 3a ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego). Wypłaty do beneficjentów oznaczają konieczność zapłaty 15% CIT po stronie fundacji rodzinnej i opodatkowanie PIT u beneficjentów z preferencją podatkową dla „grupy zero” (art. 24q ustawy o CIT; art. 21 ust. 1 pkt 157 ustawy o PIT). W bardziej złożonych scenariuszach inwestycyjnych, zwłaszcza z udziałem podmiotów zagranicznych, warto uzyskać zabezpieczenie stanowiska interpretacją podatkową wydawaną przez KIS (art. 24r ustawy o CIT).
Gdy spółka z o.o. czeka tygodniami na wpis ważnych zmian w Krajowym Rejestrze Sądowym, to takie oczekiwanie może sparaliżować obieg dokumentów handlowych, negatywnie wpływać na kontrakty z kontrahentami oraz ograniczać możliwość działania przedsiębiorcy. Wniosek z prośbą o przyspieszenie rozpoznania sprawy – nie jest odrębnie uregulowany w przepisach, ale w praktyce bywa skuteczny.
Prawnicy zauważają, że takie pismo można złożyć razem z wnioskiem o wpis albo później; takie pismo nie podlega opłacie sądowej i – zwłaszcza przy dobrze wytłumaczonej pilności sprawy (powołanie się na kontrakty, przetargi, wypłaty) – potrafi realnie skrócić czas oczekiwania na wpis do KRS. Wyniki badań szybkości załatwiania spraw w sądzie wskazują, że sądy gospodarcze rozstrzygają sprawy z różną „szybkością”, często jest to od dwóch tygodni do sześciu miesięcy, dlatego sięgnięcie po wniosek o przyspieszenie rozpoznania sprawy bywa rozsądnym krokiem, gdy sprawa „utknie”.
Podstawa prawna: art. 20a ustawy o KRS – praktyczne znaczenie
W rozpoznawaniu spraw w KRS istotny jest art. 20a ustawy o KRS. Przepis ten mówi wprost: „Wniosek o wpis sąd rejestrowy rozpoznaje nie później niż w terminie 7 dni od daty jego wpływu do sądu”. Dla spółek zakładanych na wzorcu elektronicznym przewidziano termin jednodniowy; gdy sąd wzywa do usunięcia przeszkody – 7 dni od jej usunięcia; gdy trzeba wysłuchać uczestników lub przeprowadzić rozprawę – nie dłużej niż miesiąc.
Trzeba pamiętać, że termin 7 dniowy na rozpoznanie wniosku o zmianę w KRS jest terminem instrukcyjnym: termin ten wiąże sąd organizacyjnie i ma za zadanie zdyscyplinować tok pracy, ale upływ 7 dniowego terminu nie powoduje automatycznie dokonania wpisu do KRS. Rażące i przewlekłe niedochowanie tego terminu może jednak rodzić odpowiedzialność dyscyplinarną referendarza sądowego prowadzącego sprawę oraz w teorii otwierać drogę do złożenia skargi na przewlekłość. Tutaj trzeba przypomnieć, że „rozpoznanie” sprawy to nie tylko orzeczenie merytoryczne (np.: dokonanie wpisu zmian do KRS), ale także pierwsze formalne rozstrzygnięcia (np. zwrot wniosku, zawieszenie postępowania).
Sądy wprost przyjmują instrukcyjny charakter tych terminów. Przykładowo Sąd Okręgowy w Bydgoszczy (postanowienie Sądu Okręgowy w Bydgoszczy z dn. 30 maja 2018 r., sygn.. akt VIII S 2/18), rozpoznając skargę na przewlekłość postępowania rejestrowego, wskazał, że „7-dniowy termin z art. 20a ustawy o KRS jest krótkim terminem instrukcyjnym” i jego przekroczenie nie zawsze oznacza przewlekłość. Z kolei Sąd Okręgowy w Warszawie, oceniając czynności w sprawie rejestrowej, odnotował przekroczenie 7 dni jako element oceny bezczynności (Sąd Okręgowy w Warszawie, XXIII Wydział Gospodarczy Odwoławczy, postanowienie z 9 grudnia 2016 r., sygn. XXIII S 70/16).
Czy i kiedy warto składać wniosek o przyspieszenie?
W praktyce warto sięgnąć po wniosek o przyspieszenie rozpoznania sprawy, gdy minął „rozsądny” czas od wpływu wniosku, w aktach rejestrowych nie ma zwrotu wniosku rejestracyjnego ani wezwania do jego uzupełnienia a sprawa ma realnie pilny charakter (konieczność zamknięcia roku, kredyt, kontrola, zamówienie publiczne, terminowe sprawozdanie, itp.). Wniosek można złożyć razem z wnioskiem o wpis zmian albo później; jego złożenie nie wymaga opłaty. Taki wniosek wnosi się za pośrednictwem systemu teleinformatycznego, czyli poprzez PRS (Portal Rejestrów Sądowych).
Warto też pamiętać o tym, że ustawa o KRS przewiduje 7-dniowy termin dla wnioskodawcy (np.: spółki z o.o.) na złożenie samego wniosku o wpis od zdarzenia uzasadniającego wpis (np.: zmiana adresu, powołanie zarządu), co czasem wpływa na ocenę pilności sprawy przez sąd. Nieprzekroczenie tego terminu nie gwarantuje szybkości rozpoznania wniosku o wpis, ale jego przekroczenie nie zamyka drogi do wpisu – może jednak osłabiać argument o „nagłej konieczności”.
Co napisać we wniosku o przyspieszenie rozpoznania sprawy: konstrukcja, treść i ton
Skuteczny wniosek jest krótki, precyzyjny i „grzeczny”. Na wstępie należy wskazać sygnaturę, datę wpływu wniosku o wpis, rodzaj wpisu i jego wagi dla obrotu (czy wpis ma skutek konstytutywny czy deklaratoryjny – np. część zmian działa dopiero z dniem wpisu, co uzasadnia pilność). Następnie należy zreferować dotychczasowy bieg czynności (brak zwrotu, brak wezwań, brak podstaw do zawieszenia), wskazać podstawę prawną terminu z art. 20a u.KRS oraz zasadę rozpoznawania spraw „bez zbędnej zwłoki”, wynikającą z art. 45 Konstytucji i art. 6 EKPC. Można dołączyć dodatkowe, istotne dokumenty: np. potwierdzenia zawartych umów, których wejście w życie jest uzależnione od wpisu do KRS, korespondencję z bankiem, zobowiązania wobec kontrahentów.
Komentarze akcentują, że nawet miesięczny termin „na rozprawę lub wysłuchanie uczestników” bywa w praktyce trudny do dotrzymania z przyczyn organizacyjnych (zawiadomienia, terminy doręczeń, odległe wokandy). Tego typu realia – opisane w literaturze – warto rozumieć i formułować prośbę bez roszczeniowego tonu („uprzejmie wnoszę o niezwłoczne podjęcie czynności i rozpoznanie wniosku w trybie art. 20a ustawy o KRS”).
Gdzie i jak złożyć?
Adresatem jest sąd rejestrowy prowadzący sprawę o rejestrację zmian (wydział gospodarczy KRS). Wniosek o przyspieszenie rozpoznania sprawy składa się za pośrednictwem PRS. W rejestrze przedsiębiorców – co do zasady – obowiązuje wyłączność drogi elektronicznej; pismo papierowe zostanie pozostawione bez biegu. To wynika z ogólnej cyfryzacji postępowania rejestrowego i przepisu, który nakazuje wnosić „wszelkie pisma” w danej sprawie rejestrowej tym samym kanałem teleinformatycznym.
Orzecznictwo: jak sądy patrzą na tempo w KRS?
Poza wskazanymi sprawami o przewlekłość (wyżej omawiane sprawy sądowe z Warszawy i Bydgoszczy) warto mieć w pamięci, że sprawy rejestrowe bywają różne – od prostych, po bardzo złożone (likwidacje, wykreślenia, badanie majątku). Przykładowo w sprawie XIII Ga 853/20 Sąd Okręgowy w Łodzi utrzymał odmowę wykreślenia spółki jawnej bez likwidacji, odwołując się do ochrony wierzycieli i rygorów art. 67 k.s.h.; to dobry przykład, że przy bardziej skomplikowanych stanach faktycznych czynności rejestrowe siłą rzeczy trwają dłużej. Właśnie dlatego praktyka – i komentarze – nazywa terminy z art. 20a „instrukcyjnymi”, a nie sztywnymi.
Skarga na przewlekłość – ścieżka eskalacji, gdy prośba nie działa
Gdy upływa naprawdę znaczny czas od złożenia wniosku o rejestrację zmian a sąd nie podejmuje czynności adekwatnych do charakteru sprawy, warto rozważyć złożenie skargi na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Ustawa z 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki obejmuje również postępowania cywilne, w tym rejestrowe. Skarga na przewlekłość jest prostym środkiem dyscyplinującym: sąd stwierdza przewlekłość, może wyznaczyć termin do dokonania czynności i przyznać „odpowiednią sumę pieniężną” pokrzywdzonej stronie. Stała opłata sądowa od skargi wynosi 200 zł; jeśli sąd uwzględnieni skargę to zwraca opłatę sądową z urzędu
Co do kwot „odpowiedniej sumy pieniężnej” – aktualne brzmienie przepisów przewiduje przyznanie na żądanie skarżącego sumy pieniężnej w granicach od 2 000 do 20 000 zł, przy czym „nie mniej niż 500 zł za każdy rok dotychczasowego trwania postępowania” (z zastrzeżeniami co do oceny szczególnego znaczenia sprawy i braku zawinienia po stronie skarżącego). Sąd Najwyższy w najnowszych postanowieniach przypomina o tej metodzie obliczania „odpowiedniej sumy pieniężnej” i praktyce jej miarkowania.
Organizacje pozarządowe i prawnicy doradzają, by sięgać po skargę na przewlekłość tylko w „skrajnych” sytuacjach – po przeprowadzeniu wcześniejszych, łagodniejszych prób dyscyplinowania sądu (monit, wniosek o przyspieszenie) – co w realiach KRS dobrze równoważy kulturę procesową z efektywnością.
Wzór: krótki, rzeczowy wniosek o przyspieszenie
Poniżej można znaleźć wzór wniosku o przyspieszenie rozpoznania sprawy.
WNIOSEK O NIEZWŁOCZNE PODJĘCIE CZYNNOŚCI I PRZYSPIESZENIE ROZPOZNANIA WNIOSKU O WPIS
Działając jako … (reprezentant/prokurent/pełnomocnik), wnoszę o niezwłoczne podjęcie czynności i rozpoznanie wniosku o wpis z dnia …, który wpłynął do Sądu w dniu … . Zgodnie z art. 20a ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym wniosek o wpis sąd rejestrowy rozpoznaje nie później niż w terminie 7 dni od daty jego wpływu, a w razie konieczności rozprawy – nie później niż w terminie miesiąca. Upływ czasu i brak doręczonych wezwań czy zarządzeń wskazują na potrzebę priorytetowego rozpoznania sprawy.
Uzasadnienie. Wnioskowany wpis jest konieczny do … (np. uruchomienia rachunku kredytowego/realizacji zamówienia publicznego/wykonania umowy), a brak wpisu generuje wymierną szkodę i ryzyka dla obrotu. Sprawa nie wymaga przeprowadzenia rozprawy ani wysłuchania uczestników; dokumentacja jest pełna, opłaty uiszczone. Proszę o podjęcie czynności i rozpoznanie wniosku bez zbędnej zwłoki.
Załączniki: potwierdzenie złożenia wniosku w PRS; dowody pilności (umowy, pisma banku, terminy).”